TOP 5 niewydanych w Polsce książek, które chcę przeczytać


Jestem uzależniona od bookstagrama, to chyba już wiecie. Spędzam naprawdę dużo czasu przeglądając zdjęcia innych, a odwiedzając zagraniczne konta, spisuję książki, które w Polsce nie zostały jeszcze wydane, a które bardzo chciałabym przeczytać. Ostatnio (dzięki ACOWAR) postanowiłam, że przestanę się ograniczać i zacznę czytać powieści po angielsku. Przynajmniej jedną w miesiącu. I chyba fajnie byłoby zacząć właśnie od tych, które znalazłam na zagranicznym bookstagramie. Poniżej pokażę Wam pozycje zajmujące górne miejsca na mojej (długiej) liście.

O osobliwcach i wykradaniu dusz – Biblioteka dusz


Przygodę z osobliwymi dziećmi rozpoczęłam już ponad rok temu. Osobliwy dom pani Peregrine całkiem mi się podobał, choć rozczarował mnie nieco sposób poprowadzenia fabuły w drugiej połowie. Chętnie sięgnęłam jednak po Miasto cieni, które niesamowicie mnie wciągnęło. Już myślałam, że autor z każdym tomem zaprezentuje coś lepszego. Potem sięgnęłam jednak za Bibliotekę dusz i trochę się zawiodłam. Dlaczego?

Czytelnicze podsumowanie sierpnia


Czy Wam też kolejne miesiące mijają tak szybko? Dopiero co zaczęły się wakacje, a tu już początek września i tylko 3 tygodnie do rozpoczęcia roku akademickiego. Chciałabym choć na trochę zatrzymać czas i zrobić te wszystkie rzeczy, które zaplanowałam sobie na wakacje, a na które czasu mi nie starcza. Albo chociaż trochę odpocząć, bo zaplanowałam za dużo i całe wakacje mijają mi na pogoni za odhaczaniem kolejnych punktów z listy. Ale mniejsza! Przychodzę dziś do Was z czytelniczym podsumowaniem sierpnia i w tym miesiącu znalazło się miejsce dla kilku naprawdę fajnych książek!

A Court of Wings and Ruin


Dwór cierni i róż przeczytałam ze względu na ładną okładkę (shame) i ciekawy opis książki (ale głównie ze względu na okładkę). Książka nie trafiła co prawda na listę moich ulubionych, ale całkiem mi się podobała, więc kiedy tylko na polskim rynku pojawił się Dwór mgieł i furii, pobiegłam do księgarni. I drugim tomem (który na szczęście ominęła słynna klątwa drugiego tomu) się zachwyciłam. Do tego stopnia, że przez prawie 3 tygodnie nie byłam w stanie sięgnąć po inną książkę ani opuścić myślami Dworu Nocy. Postanowiłam więc, że kiedy Sarah J. Maas napisze część trzecią, nie będę czekać do polskiej premiery.

I tak też zrobiłam. Zamówiłam w pre-orderze kilka tygodni przed premierą. A później czekałam kilka tygodni po premierze i czułam się zdradzona przez Amazona, bo myślałam, że będę tę książkę mieć podczas długiego weekendu. Zarezerwowałam sobie dla A Court of Wings and Ruin cały tydzień i czekałam, czekałam,... a powieść przyszła pod koniec maja, kiedy na listę priorytetów trafiły zaliczenia i sesja. A później stos egzemplarzy recenzenckich. Ale przyszła! W pięknej, twardej oprawie. Z cudowną okładką i zapowiedzią jeszcze cudowniejszego środka.

Ale do rzeczy. Jeśli nie czytaliście ACOTAR i ACOMAF, przejdźcie do kolejnego akapitu.
Jak zaczyna się ACOWAR? Król Hybernii rośnie w siłę. Feyra wraca do Dworu Wiosny, by udając miłość do Tamlina i strach przed Rhysandem, dowiedzieć się więcej o sojuszu pierwszego z Hybernią i skłonić jak największą część jego dworu do przeciwstawienia się swojemu High Lordowi. Dziewczyna nie przestaje martwić się o swoje siostry, zamienione w fae przez króla Hybernii i Kocioł, oraz o przyjaciół z Dworu Nocy i swojego prawdziwego ukochanego. Marzy o powrocie do domu, jednak to dobro Dworu, którego jest Księżną, stawia na pierwszym miejscu. Nie wróci, dopóki nie uda jej się zdziałać wystarczająco dużo. Czy nakłoni Tamlina do zerwania sojuszu z Hybernią? Czy szybko wróci do przyjaciół i wraz z nimi powstrzyma zbliżającą się wojnę?
But this is war. We don't have the luxury of good ideas - only picking between the bad ones.
W poprzedniej części Sarah J. Maas skupiła się przede wszystkim na relacji Feyry z nowymi przyjaciółmi, jej odnajdywaniu się w nowym środowisku, wśród nowych ludzi i poznawaniu smaku prawdziwej miłości. Autorka malowała przed nami zachwycający krajobraz Dworu Nocy, przywiązując do wykreowanego świata, hipnotyzując wspaniałością Velaris. W A Court of Wings and Ruin wątki te schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca politycznym rozgrywkom i przygotowaniom do wojny na miarę tej sprzed lat. Magię ACOMAF i sceny, które z pewnością nieraz wywołały uśmiechy na Waszych twarzach zastępuje strach, planowanie i brutalność. Poznajemy bohaterów od innej strony. Widzimy ich pełniejsze portrety psychologiczne, słabości i lęki.
Only you can decide what breaks you, Cursebreaker. Only you.
Nie oznacza to jednak, że tych "ładniejszych" scen nie ma w ogóle. Są, ale w mniejszym stopniu. Stanowią chwilę wytchnienia od rozgrywających się zdarzeń. Chwilę wytchnienia nie tylko dla nas – czytelników, ale także dla bohaterów.
Pojawiają się nowe pary, rozwijają miłosne wątki rozpoczęte w Dworze mgieł i furii. Niektórym nie kibicowałam, a raczej wręcz przeciwnie. Innym shipowałam całym sercem (Feysand, Nessian). Nie rozumiem, czemu jakieś 90% postaci miało partnera, ale nie przeszkadzało mi to.

Sarah J. Maas w fabułę ACOWAR wplata też wątek feministyczny. Jest sister power. Jest girl power i silne bohaterki, które nie czekają, aż mężczyźni uratują je z opresji. Chwytają ilyriańskie miecze i ruszają do walki. Podejmują się wyzwań testujących ich psychiczną siłę. Nie lekceważą jednak pomocy płci przeciwnej, wszyscy działają razem, w jednej wspólnej sprawie. Ogromnym plusem jest również to, w jaki sposób Sarah J. Maas ukazuje niektóre związki. Opiera je przede wszystkim na wzajemnej równości.
(...) tell me the next time.
Would you have let me go if I had?
I do not
let you do anyhing. He tilted my face up, Mor and Azriel looking away. You are your own person, you make your own choices. But we are mates–I am yours and you are mine, We do not let each other do things, as  if we dictate the movements of each other.
Maas porusza również wiele innych tematów. Ukazuje problem wiary w siebie oraz akceptacji tego, jakim się jest – nie tylko zalet, ale i wad. Udowadnia, że bycie dobrym się opłaca. Przedstawia wpływ osób i wydarzeń na wewnętrzną metamorfozę jednostki. Siłę miłości – nie tylko pomiędzy partnerami.  W jej powieści pojawia się też wątek LGBT, ale wydawał mi się wciśnięty jakby na siłę.

Choć to drugi tom serii pozostaje moim ulubionym, ACOWAR to również książka bardzo dobra. Wiele tu zwrotów akcji i pełnych napięcia scen. Autorka po raz kolejny gwarantuje czytelnikom emocjonalny rollercoaster, przez co od książki ciężko się oderwać. Można się tu i pośmiać, i wzruszyć, i przerazić. Sama w pewnym momencie bałam się przewrócić kartkę i zobaczyć, co Maas "zrobiła" bohaterom. Odbiegałam od książki i zaraz do niej wracałam. Serio! Nie da się jej odłożyć na bok. Woła i każe wrócić :o

Sięgając po tę powieść w oryginale, bałam się, że niewiele zrozumiem i nie dotrę do końca. Czytałam wcześniej książki po angielsku, ale już parę lat temu, a słyszałam, że Maas pisze dość ciężkim językiem. Nie było jednak źle. Wszystko da się zrozumieć. Po słownik sięgnęłam chyba tylko dwa razy. Jest trudniej niż w Harrym Potterze, ale nie tak, żeby się przy książce namęczyć. Szukałam też wyrażeń, które w poprzednich częściach pojawiały się często i przypisywano je złemu tłumaczeniu. Szczególnie rzuciło mi się w oczy odliczanie czasu w uderzeniach serca. W ACOWAR też pojawiło się kilka razy. Tak czy siak, książka bardzo mi się podobała i już obiecałam sobie, że przeczytam też poprzednie części po angielsku. I wszystkie kolejne, które wyjdą. Wam też to polecam. 

Tytuł: A Court of Wings and Ruin
Autor: Sarah J. Maas
Tom: III
Stron: 699
Wydawnictwo: Bloomsbury Publishing

O miłości, zemście i niewykorzystanym potencjale – Bez uczuć


Już trochę ponad rok temu czytałam Bez słów. Książka nie trafiła na listę moich ulubionych, ale podobała mi się. Obiecałam sobie więc, że sięgnę jeszcze po którąś z powieści Mii Sheridan. Kiedy na początku sierpnie, nakładem Wydawnictwa Otwartego ukazało się Bez uczuć, stwierdziłam, że to najwyższa pora na poznanie kolejnej pozycji jej autorstwa. Z ogromnym entuzjazmem zabrałam się za czytanie. To jednak nie było to, czego się spodziewałam. I nie zaskoczyło mnie to w pozytywnym sensie.

O tym, co poza horyzontem – Wszechświat w twojej dłoni


Kiedy byłam mała, uwielbiałam książki o kosmosie. Nie jakieś sci-fi, bo za tym nigdy nie przepadałam. Książki pokazujące kosmos "z bliska" – na rysunkach czy zdjęciach. Patrzyłam później w niebo, szukając gwiezdnych konstelacji i próbując zapamiętać ich nazwy. Kiedy więc w zapowiedziach Wydawnictwa Otwartego pojawiła się zapowiedź książki Wszechświat w twojej dłoni, wiedziałam, że muszę to przeczytać!

O make, do i wakacjach w czasie pracy – English Matters




Przychodzę dziś do Was z recenzją kolejnego numeru English Matters – czasopisma ułatwiającego naukę języka angielskiego. A co w środku? Kolejna porcja ciekawych artykułów na różne tematy. Jesteście ciekawi, czy odnajdziecie w nim coś dla siebie?

O psychologicznym eksperymencie i szachowych rozgrywkach – Projekt Królowa


Zazwyczaj mam opory przed sięganiem po książki polskich autorów. Ostatnio jednak trafia mi się ich coraz więcej i... chyba się przekonuję. W maju pisałam o swoich ulubieńcach, później nie mogłam oderwać się od serii Kwiat paproci, a teraz przyszedł czas na Projekt Królowa Dominiki Rosik i ta powieść również pozytywnie mnie zaskoczyła!

O internetowej sławie i życiu w realu – Milion odsłon Tash (przedpremierowo)

Ta książka dostanie ode mnie bardzo dużo plusów. Sama się nie spodziewałam, że aż tyle! Kiedy zobaczyłam zapowiedź Wydawnictwa Moondrive, nie byłam do końca przekonana. Pomyślałam sobie, że to pewnie kolejna lekka historia powielająca schemat wielu młodzieżówek, które masowo zapełniają wydawniczy rynek. Potrzebowałam jednak czegoś lekkiego, idealnego na wakacje, aby odstresować się po zakończeniu roku akademickiego. Jeśli chodzi o przyjemną lekturę – trafiłam. Nie spodziewałam się jednak całej reszty.

O podróżach w czasie i powrotach do codzienności – Czerwień rubinu


Motyw podróży w czasie ostatnio podoba mi się coraz bardziej. Fajnie by było przeskoczyć sobie do epoki wiktoriańskiej i poznać Austen albo podejrzeć Prerafaelitów malujących akurat w plenerze. Albo przejść się alejkami ogrodów wersalskich wśród królewskich gości. Chęć poznania powieści o tej tematyce nie była jednak jedynym powodem, dla którego sięgnęłam po Czerwień Rubinu. Kilka miesięcy temu przeczytałam inną serię Kerstin Gier – Silver i byłam ciekawa, co tym razem wymyśliła autorka. Jak oceniam to spotkanie?

O bibliotełgarzach i prawdomównym Alcatrazie – Kości Skryby

Brandona Sandersona pewnie już znacie. Tak, to ten od powieści fantasy. Tak, tych grubych. Niedawno jednak na polskim rynku wydawniczym pojawiło się coś cieńszego jego autorstwa. Biografia wspaniałego... A nie. Przecież to nie on to napisał! To sam Alcatraz Smedry pomiędzy kolejnymi misjami spisał swoją historię. Walczył z mrocznymi bibliotekarzami w swoich superokularach, ale dał radę! Zrobił to dla Was! Kolejna część jego autobiografii już od kilku miesięcy czeka na Was w księgarniach (oczywiście nie w tych kontrolowanych przez Bibliotekarzy).

O przepowiedniach, poszukiwaniach i tym jedynym – Przebudzenie Lukrecji


Laura Adori to nowa, polska autorka. Nie wiedziałam więc, czego po jej powieści mogę się spodziewać. Mimo że po polską literaturę nie sięgam za często, zdecydowałam się dać szansę jej książce.  I nie rozczarowałam się... choć też nie zachwyciłam.

O pradawnej klątwie i zakazanej miłości – Klątwa Przeznaczenia

Przedwieczna klątwa i zakazana miłość. Tym autorki Klątwy Przeznaczenia – Monika Magoska-Suchar oraz Sylwia Dubielecka – kuszą już na wstępie, zapowiadając porządne fantasy z dużą dawką romansu. Tym skusiły i mnie, a wiele pozytywnych opinii, w tym jednej z blogerek w zbiorowym poście o najlepszych książkach pierwszej połowie tego roku, przekonały mnie do szybkiego sięgnięcia po tę powieść.

O kłamstwie i grze – Kłamca i szpieg


Nie czytałam wcześniej żadnej książki Rebecci Stead, ale słyszałam, że pisane przez nią powieści Young Adult są warte uwagi. Kiedy więc nakładem Wydawnictwa IUVI ukazał się Kłamca i szpieg, postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. Jak spodobała mi się opowieść o życiu Georgesa?

O pszczołach i ludziach – Historia pszczół


Dawno nie wciągnęła mnie książka, w której mało się dzieje. Nie aż tak. Zazwyczaj potrzebuję w książce dynamiki, a jeśli jej nie ma – ciężko mi się ją czyta. Z tą powieścią było jednak zupełnie inaczej. Jest w niej coś hipnotyzującego. Coś, co nie pozwala odłożyć jej na bok dopóki nie wie się, o co tak naprawdę chodzi. Czy pod opowieścią o owadach, w Historii pszczół kryje się coś jeszcze?

O brutalności walki o sprawiedliwość – Królewska Klatka


Seria o Czerwonej Królowej to nieco dziwny fenomen. Niby większość czytelników narzeka i odradza, a jednak książki zbierają wysokie oceny. Ostatnio na polski rynek wydawniczy wkroczyła trzecia część – Królewska Klatka, po którą z wielką chęcią sięgnęłam. W końcu zwrotami akcji Victoria Aveyard potrafi zaskoczyć i skłonić do czytania nawet jeśli nie jest się do końca do tego przekonanym.

O słowiańskich bogach i nieśmiertelnej miłości – Kwiat paproci

Każdy z nas wie, że setki lat temu nasz kraj zamieszkiwały plemiona słowiańskie. Na lekcjach historii słyszeliśmy o pierwszych Piastach i Polanach, o Słowianach i ich wierzeniach przed przyjęciem chrztu, o baśniowych legendach i kwiecie paproci, który każdy pragnął odnaleźć w Noc Kupały. Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, a my nadal wierzylibyśmy w słowiańskich bogów, wąpierze i rusałki? Z wizją takiej właśnie Polski zapoznaje nas Katarzyna Berenika Miszczuk w serii Kwiat Paproci i ja, choć długo zwlekałam z sięgnięciem po jej książki, jestem oczarowana jej pomysłem.

O bezbłędnej nauce angielskiego – Angielski obłędnie! #KącikJęzykowy


Zapewne większość z Was uczy lub uczyła się angielskiego. Założę się, że czasem do głowy przychodzą Wam dwa sposoby powiedzenia jednego zdania czy wyrażenia i nie wiecie, które jest poprawne. Też mi się to zdarza. Kiedy więc zobaczyłam  książkę Angielski Obłędnie!, której autorka omawia popularne błędy – wiedziałam, że muszę ją mieć.

O miłości, która nie gaśnie – Światło, które utraciliśmy


Myślałam, że to będzie idealna powieść do poczytania podczas wakacyjnego wyjazdu. Spodziewałam się historii o związku pełnym wzlotów i pozbawionym wielu upadków, historii szczęśliwej, bo w końcu o marzeniach. Przyjemna i lekka opowieść o miłości i pasjach okazała się jednak czymś o wiele więcej, a ja już po kilku stronach wiedziałam, że zrobiłam ogromny błąd, zabierając ją w kilkunastogodzinną podróż autokarem. Dlaczego?

Nowość od Wydawnictwa Lira – Przebudzenie Lukrecji

W czerwcu na rynek wydawniczy wkracza Wydawnictwo Lira. Zapowiedziane zostało już kilka nowych powieści, a wśród nich Przebudzenie Lukrecji. Być może kogoś z Was zainteresuje ta pozycja, a jeśli nie, zachęcam do zajrzenia na stronę wydawnictwa – w ofercie z pewnością odnajdziecie coś dla siebie :)


Przebudzenie Lukrecji
Laura Adori

Lukrecja wywróci do góry nogami twoje przekonania o tym, co znaczy „zmienić swoje życie”! Wydawnictwo Lira prezentuje perypetie miłosne singielki przed czterdziestką. Jest to miłość in spe, bo ciągle nieuchwytna. Jak się okazuje, o wiele łatwiej jest zrobić karierę za granicą, niż znaleźć człowieka, z którym można by się pięknie zestarzeć. Stanąwszy przed wyborem dalszej drogi, Lukrecja bez wahania porzuca słoneczną Italię i przyjeżdża do Polski, którą pamięta jak przez mgłę. A tu życie szykuje dla niej jeszcze wiele niespodzianek…
Kim jest Lukrecja? To pewna siebie i swojej kobiecości singielka przed czterdziestką, szczęśliwa posiadaczka wiernych przyjaciółek „od pierwszego wejrzenia” oraz matki, która konsekwentnie zadręcza ją swoimi poradami. Jest też kobietą niezwykle wrażliwą na świat smaków, zapachów, kolorów i dźwięków. Umiejętność zmysłowego postrzegania świata staje się dla Lukrecji kluczem do odkrycia własnej drogi życiowej. Czy pomoże jej także w odnalezieniu prawdziwej miłości?
Jeśli losy Bridget Jones i pasje wielbicielki smaków Julii Child są ci bliskie, przeczytaj koniecznie tę książkę!

Premiera książki już 5 lipca, a recenzja ukaże się kilka dni później! :)

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Przyznaję, ta książka przyciągnęła mnie swoją okładką. Dopiero później zerknęłam na opis i stwierdziłam, że może mi się spodobać. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Gail Honeyman, nie czytałam też nic Jojo Moyes (nadrobię w wakacje, obiecuję), która tę powieść poleca. Nic z tych rzeczy nie powstrzymało mnie jednak przed sięgnięciem po nią. Zaczęłam czytać Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze i dopiero wtedy mój zapał osłabł.

Blogerzy polecają – najlepsze książki I połowy 2017 roku

Każdego miesiąca rynek wydawniczy zalewa fala nowości. Czasem nie wiadomo aż po co warto sięgnąć. Pewnie nieraz stanęliście przed księgarnianą półką, sięgając po jedną książkę za drugą, i zastanawiając się nad kupnem to tej, to tamtej. Aby Wam w tym choć trochę pomóc, zdecydowałam się na stworzenie wpisu poświęconego najlepszym książkom pierwszej połowy 2017 roku. Poprosiłam kilka blogerek, by wybrały swoich faworytów i opowiedziały o nich. Jesteście ciekawi, jakie książki znalazły się na liście?





O rewolucji i jej konsekwencjach – Szklany Miecz

Czerwoną Królową czytałam już ponad rok temu i, choć nie wywołała mojego zachwytu, głównie ze względu na liczne podobieństwa do innych dystopii młodzieżowych, chciałam poznać dalszą część tej historii. Szklany Miecz przez długi czas zajmował miejsce na liście do przeczytania. Kiedy jednak na księgarnianych półkach pojawiła się Królewska Klatka, stwierdziłam, że to najwyższy czas na sięgnięcie po drugi tom. Jak wypadł na tle pierwszego?

O internetowych kursach, wymarzonej pracy i najpiękniejszych brytyjskich zamkach – English Matters #KącikJęzykowy



English Matters nadal zaskakuje różnorodnością artykułów i ich ciekawymi tematami! Jesteście ciekawi, co kryje się w najnowszym numerze oraz wydaniu specjalnym dla początkujących? Przeczytacie o tym poniżej, w kolejnym poście z serii #KącikJęzykowy!

O utraconej wolności – Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Nic do stracenia. Początek nie była powieścią dobrą, ale miała w sobie coś, co nie pozwoliło odłożyć jej na bok. Właśnie dlatego sięgnęłam po zakończenie tej historii – Nic do stracenia. Wreszcie wolni. Jak Kirsty Moseley poprowadziła swą opowieść? Czy warto było sięgnąć po jej drugą część?

O nauce poprzez czytanie i hiszpańskim kryminale – Silencio #KącikJęzykowy

Kto z Was lubi uczyć się języków obcych? Czytacie książki w oryginale czy obawiacie się niezrozumienia tekstu? Ja mam problem z tym drugim. Po angielsku czytam już od dawna, ale na książkę po hiszpańsku długo nie mogłam się zdecydować. Kiedy na rynku pojawiło się wydawnictwo [ze słownikiem] ze swoim ciekawym sposobem na naukę języka podczas czytania, bez konieczności sięgania po słownik, zaczęłam szukać wydawnictwa, które w podobny sposób wydaje książki też w innych językach. I w końcu mam! Przed Wami więc Silencio od Wydawnictwa Edgard.

O słoiku pełnym pocałunków – Tysiąc pocałunków


Nie słyszałam wcześniej o Tillie Cole. Nie kojarzyłam żadnej z jej książek. Tysiąc pocałunków zapowiadało się jednak tak cudownie, że od razu, na długo przed premierą, wpisałam tę powieść na listę "do przeczytania". Nie tego się jednak po niej spodziewałam. I choć nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak na niektórych była wzruszającą, dającą do myślenia lekturą. Ale zacznijmy od początku!

O kolejnej historii z kultowego uniwersum – Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny Scenariusz



Uniwersum Harry'ego Potter to chyba jeden z najbardziej złożonych, niemal namacalnych światów. Choć przygoda z Chłopcem, Który Przeżył zakończyła się już 9 lat temu, miłośnicy Hogwartu ciągle powracają do sagi. Sama Rowling z wykreowanym przez siebie światem nie potrafi do końca się rozstać. Mieliśmy już pięknie wydane podręczniki, sztukę Przeklęte dziecko, a teraz i filmową opowieść o Newcie Skamanderze! Jak wypadł scenariusz Fantastycznych zwierząt?

O politycznych intrygach i odpowiedzialności za czyny przodków – Pierworodna


Kiedy skończyłam czytać Potomków, od razu zaczęłam szukać informacji o kolejnym tomie. Choć nie była to wybitna powieść, zaciekawiła mnie ta historia, a zwroty akcji, szczególnie pod koniec, nie pozwoliły na rozstanie się z tą serią. Z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej części, by dowiedzieć się co dalej. I w końcu jest. Pierworodna!
Dopisujemy historie wszystkim wokół z potrzeby poczucia, że kogoś lub coś rozumiemy.
[jeśli nie czytaliście pierwszej części, opuśćcie poniższy akapit; recenzja 1. tomu]

Audra już wie, dlaczego zdecydowała się usunąć własną pamięć. Jej życiu groziło niebezpieczeństwo, ale to nie jego ochrona stała się dla niej najważniejsza. To pragnienie zapewnienia bezpieczeństwa bliskiej osobie popchnęło ją do tego czynu. U boku Luki, byłego Łowcy – wroga, a obecnego ukochanego, stara się stworzyć odpowiednie warunki dla szczęśliwego, bezpiecznego życia. Razem próbują doprowadzić Potomków do wolności. Czy im się to uda? Kim jest Historyczka, która ciągle próbuje pokrzyżować ich plany?

Pewnie wydaje Wam się, że to kolejna młodzieżówka z walką o dobro świata w tle i wątkiem miłosnym na pierwszym planie. Zaczynając ten tom, też obawiałam się, że motyw ten przysłoni wszystko, co czyni tę serię oryginalną. Tosca Lee główną oś fabularną skupia jednak wokół politycznych zagrywek. Tworzy świat złożony i z każdą stroną odkrywa kolejną jego tajemnicę.

Pierworodna to przede wszystkim wartka akcja. Wplątani w sieć intryg bohaterowie z determinacją dążą do celu, rozwiązując kolejne zagadki. Nie ma tu miejsca na przewidywalność. Fabuła mknie przed siebie niczym rozpędzony rollercoaster, robiąc jedynie krótkie przystanki na zwroty akcji. Wszystko to zostaje wzmocnione dynamicznym stylem autorki, sprawiającym wrażenie opowiadanej w pośpiechu historii.

Krótkie i zwięzłe zdania nie są na szczęście niedbałe i chaotyczne. Tosca Lee zarówno fabularnie, jak i językowo dopracowała Pierworodną, wykorzystując potencjał Potomków. Każdy wątek, każdy fragment, każde słowo idealnie do siebie pasują. Mamy tu przedkładanie dobra innych ponad swoje, prześladowania, odpowiedzialność za czyny swoich przodków i nadnaturalne umiejętności, pozwalające na kontrolę nad ludzkimi umysłami. Mamy przyjaźń ponad wszystko i miłość potrafiącą pokonać każdą przeszkodę. Motywy przeplatają się ze sobą, tworząc oryginalną historię.

Pierworodna to wciągająca, pełna zwrotów akcji opowieść zainspirowana historycznymi wątkami. To seria o ponad 400-letnim konflikcie na tle urzekających, tajemniczych zakątków Europy. Odważcie się wkroczyć do podziemnego świata Łowców i Potomków. Z tą książką nie będziecie się nudzić! Jeśli więc jeszcze jej nie czytaliście lub nie jesteście jeszcze pewni, czy to seria dla Was, zapraszam do przeczytania recenzji 1. tomu :) 
Tytuł: Pierworodna
Tytuł oryginału: Firstborn
Tom: 2
Autor: Tosca Lee
Wydawnictwo: IUVI

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI

O strachu przed ponowną stratą – Nic do stracenia. Początek


Zaczęło się tragicznie. I nie tylko dlatego, że od drastycznych zdarzeń, które definiują zachowanie bohaterki w dalszej części powieści. Tragicznie również ze względu na zbyt dramatyczne, patetyczne opisy i rozmowy. Ze względu na falę epitetów zalewających czytelnika i niemal topiących, spychających na dno przekaz tekstu. Ze względu na to, że już po pierwszym rozdziale przerwałam lekturę, bojąc się, że dalej będzie tak samo.
Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć.
Kiedy Annabelle odzyskuje wolność po aresztowaniu porywacza, wszystko się zmienia. Po wydarzeniach, które odcisnęły na niej piętno, nie potrafi wrócić do dawnego życia Zamyka się w sobie, boi się dotyku innych i tego, że mogłoby znów zacząć jej na kimś zależeć. Gdy jej ojciec zaczyna kandydować na prezydenta, Anna potrzebuje ochroniarza, który ją do siebie przekona. Do rezydencji senatora przybywa więc jeden z najlepszych agentów SWAT– Ashton Taylor. Ma udawać chłopaka Anny. Czy uda mu się nawiązać z dziewczyną nić porozumienia? Czy odejdzie tak, jak pozostali?

Po 1. rozdziale (który sprawia wrażenie pisanego przez inną osobę) jest naprawdę dobrze. Książka staje się wciągająca i urocza. Czyta się ją z uśmiechem na twarzy, przyjemnie spędzając czas. Styl pisania jest prosty, a mnogość dialogów to ogromny plus. Kirsty Moseley oddaje narrację raz Annie, raz Ashtonowi, dzięki czemu otrzymujemy pełen obraz sytuacji, w której oboje się znaleźli. Poznajemy przyczyny ich zachowań oraz pragnienia i słabości, którym nie chcą się poddać. Tych bohaterów można polubić!

Nic do stracenia posiada jednak sporo minusów. Brakuje przede wszystkim zwrotów akcji. Przez całą książkę wydarzyło się naprawdę niewiele. Myślałam, że przewidziałam, co się stanie pod koniec, ale nie. Nie stało się NIC. Równie dobrze powieść mogłaby skończyć się w dowolnym momencie po 200. stronie. Domyślam się jednak (i mam nadzieję), że ten wyczekiwany przeze mnie zwrot akcji nastąpi w drugiej części. Po co rozwlekać fabułę? Powieści jednotomowe nie są przecież złe.

Od strony psychologicznej historia wypada nieco słabo. Więź pomiędzy głównymi pojawia się za szybko. To samo dzieje się z pewnością siebie Anny – pojawia się z dnia na dzień, choć przez 3 lata nie potrafiła zrobić w tym kierunku nawet jednego malutkiego kroku. Ponadto rodzice dziewczyny zachowują się głupio i niestosownie wobec do tego, przez co przeszła ich córka. Nie potrafią zrozumieć, co czuje. Problem radzenia sobie z tragedią, jego akceptacja sprawia wrażenie niedopracowanego i nieprzemyślanego przez autorkę. Ukazuje cierpienie głównej bohaterki, a po chwili po bólu nie ma już śladu.

Ostatnio na polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej powieści z gatunku New Adult. Do nich zalicza się również Nic do stracenia. To wciągająca historia o próbie radzenia sobie ze stratą bliskiej osoby i otwierania się na innych. O pragnieniu i wyczekiwaniu na odpowiedni moment. To książka, od której, mimo kilku wad, nie można się oderwać! Ta powieść ma potencjał! Oby tylko autorka wykorzystała go w kolejnym tomie.

Tytuł: Nic do stracenia
Tytuł oryginału: Nothing left to lose
Tom: 1
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: HarperCollins

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins

O grze, która skłania do podjęcia ryzyka – Caraval


Urzekająca okładka tej książki sprawiła, że od razu chciałam zanurzyć się w świecie, który skrywała. Również informacje podane z tyłu zaintrygowały mnie w dużym stopniu. Nie miałam więc wyjścia – po tę powieść musiałam sięgnąć! Czy to co znalazłam w środku sprostało moim oczekiwaniom? Czy debiut Stephanie Garber zapewni kolejnym częściom Caravala miejsce na półce bestsellerów?
To, co słyszałaś o Caravalu, nie wytrzyma porównania z rzeczywistością. To coś więcej niż tylko gra czy przedstawienie teatralne. Na tym świecie nie znajdziesz niczego równie magicznego.
Scarlett i Donatella od dziecka marzą o wydostaniu się z szarej wyspy, którą rządzi ich okrutny ojciec. Chcą prawdziwie żyć, a marzenia podsycają iskierki magii rozpylone przez ich babcię. To właśnie ona opowiedziała dziewczynom o Caravalu – grze, w której nagrodą jest spełnienie jednego życzenia. Kiedy więc po latach starań otrzymują zaproszenia od Mistrza Legendy, udają się na Isla de los Suenos, by wziąć udział w rozgrywkach. Czy uda im się tam dotrzeć i zwyciężyć w tajemniczej, nie zawsze sprawiedliwej grze?

Tym, co w Caravalu podobało mi się najbardziej był jego klimat. Stephanie Garber mgiełką tajemnicy otacza każdy jego fragment. Są tu piękne suknie kojarzące się z klimatem epoki wiktoriańskiej. Są cyrkowcy, którzy nadają fabule trochę dziwności i niezwykłości. Opisami niemal każdej rzeczy, osoby i wydarzenia autorka kreuje baśniowy, nieco osobliwy nastrój. Magia wylewa się z każdej strony, a wszystko idealnie do siebie pasuje.

Plastyczny język i sugestywne opisy to nie jedyne elementy, które podkreślają baśniowość powieści. Pojawia się tu również wiele symboli. Główna bohaterka wszędzie zauważa róże. Czerwone kwiaty nie są jednak symbolem miłości. Stanowią przede wszystkim przypomnienie o uciekającym czasie, o kruchości życia i każdej chwili. Częściowo kojarzą się również z pięknem Caravalu i ostrością jego kolców. Gra nie zawsze idzie tak, jak bohaterowie by tego chcieli.
Istotny jest także motyw nocy. To tylko wtedy gracze mogą poruszać się po Wyspie Marzeń, rozwiązywać zagadki i szukać drogi do zwycięstwa. Noc nie jest tu więc symbolem spokoju. Skrywa niebezpieczeństwa.

Mimo wszystko świat wykreowany na kartach Caravalu jest niepełny, niedopracowany. Ma potencjał, a jego magia urzeka i sprawia, że od powieści ciężko się oderwać, ale nie został on w pełni wykorzystany. Brakowało mi szczegółów, które zagęściłyby tajemniczość miejsc, mrocznych historii z przeszłości, które podkreśliłyby ryzyko, jakiego podejmują się gracze.

Wątek miłosny miał ciekawe momenty, ale w większości opierał się na powierzchownej fascynacji. A miałam nadzieję na motyw zakazanej miłości – prawdziwej i głębokiej, kontrastującej z przymusem wejścia w związek aranżowany przez rodzica! Niedopracowane są niestety także postaci. Bohaterowie wydali mi się nieco sztuczni, a ich zachowania wymuszone. W największym stopniu tyczy się to głównej bohaterki, Scarlett. Czekałam na jej przemianę pod wpływem wzięcia udziału w grze, która skłania do przesunięcia własnych granic, do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Bohaterka jednak często chowa się w swojej skorupie, paraliżowana strachem.

Be careful what you wish for. Uważaj, czego sobie życzysz. Motto to przewija się przez całą fabułę. Bohaterowie podejmują się gry, by spełnić swoje marzenia. Caraval przypomina jednak, że wszystko, co piękne ma też kolce. Magię i tajemniczość uwypukla styl Stephanie Garber, miejscami nabierający poetyckości. Przedstawiony świat staje się niemal namacalny. Właśnie dlatego mimo niedoskonałości polecam Wam tę książkę – baśniowość fabuły i liczne symbole wiele wynagradzają. Kto wie, może w kolejnym tomie będzie jeszcze lepiej!

Tytuł: Caraval
Tytuł oryginału: Caraval
Autor: Stephanie Garber
Wydawnictwo: Znak Literanova/OMG Books

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu

O wyznaniach przenoszonych na płótno – Confess


Nie byłam zachwycona dotychczas wydanymi powieściami Colleen Hoover. W Maybe Someday odnalazłam wiele niedociągnięć, a Ugly Love odpuściłam po paru stronach. Chciałam jednak dać autorce jeszcze jedną szansę. Z niezbyt wygórowanymi oczekiwaniami, ale jednocześnie ogromną ciekawością (zainteresowana wspomnieniem o sztuce i malarzu w zapowiedzi książki) sięgnęłam po Confess   i... przepadłam.


Zawsze będę cię kochał, nawet kiedy nie będę już mógł.  

Auburn potrzebuje pieniędzy. Kiedy tylko zauważa ogłoszenie na drzwiach mijanego budynku, te otwierają się, a po chwili pojawia się w nich młody malarz, Owen Gentry. Oferuje jej dobrze płatną, dorywczą pracę. Z każdym wymienianym słowem zaczynają odczuwać powstającą między nimi więź. I choć Auburn nie chce się zakochać, miłości nie da się powstrzymać przed wtargnięciem do czyjegoś życia. Skrywane sekrety mogą jednak nie pozwolić im na bycie razem

Colleen Hoover stworzyła postaci, które zaintrygowały mnie już w pierwszych rozdziałach powieści. Wykreowanie na niecałych 300 stronach takich bohaterów – ze złożonymi osobowościami, nietypowymi zainteresowaniami oraz sekretami, które po wyjściu na jaw mogą zranić wielu – zasługuje na ogromne wyróżnienie. Auburn to 21-letnia dziewczyna ze sporym bagażem doświadczeń. Cicha i nie potrafiąca postawić na swoim przechodzi wewnętrzną metamorfozę. Owen buduje w niej poczucie własnej wartości, wspiera każdy jej ruch. Jest przystojny, inteligentny i  wyrozumiały. Czyżby trafił nam się tu ideał? Można odnieść takie wrażenie, ale młody malarz, pomimo tych wspaniałych cech, ma też swoje słabości.

Autorka w niezwykły sposób gra na emocjach czytelnika. Bohaterowie wyjawiają kolejne sekrety, wprowadzając w plątaninę niełatwych sytuacji i niewypowiedzianych myśli. Przekazywanie narracji na zmianę Auburn i Owenowi tworzy obraz niełatwej sytuacji, w której bohaterowie muszą wskazać własne priorytety. Mimo tworzącej się pomiędzy nimi głębokiej więzi wiedzą, że miłość nie zawsze wystarcza, by móc być razem. Nie pozwala też jednak zapomnieć. Ogarnięci uczuciami starają się odnaleźć sposób na uporządkowanie własnego życia.

Sekrety w Confess pełnią istotną rolę. Owen umożliwia ludziom spisywanie własnych wyznań i wrzucanie ich, oczywiście anonimowo, przez otwór. Zbiera zapisane tajemnicami karteczki i przenosi słowa na płótno. Obrazuje wyznania. Nie przedstawia jednak scen, a emocje – to, co w sztuce najważniejsze.

Na uwagę zasługuje również wydanie książki. Bardzo podoba mi się, kiedy książka nie składa się jedynie z tekstu, ale dopełnia ją coś jeszcze. Było tak w przypadku Osobliwego domu, w którym klimat tworzą stare fotografie, a także u Rupi Kaur, która wydźwięk wierszy wzmacnia rysunkami. W Confess pojawiają się obrazy przedstawiane jako dzieła Owena. Taki zabieg potęguje emocje towarzyszące czytaniu. Możemy sami przekonać się, jak wyglądał obraz i dopasować go do wyznania. Główni bohaterowie odczuwają związek ze sztuką, zatracając się w oglądanych kompozycjach. Sama też na dłużej zatrzymywałam na nich wzrok.

Confess to niedługa, ale złożona opowieść prowadząca do zaskakującego końca, po którym zapragniecie przeczytać kolejny rozdział. To historia o więziach – ze sztuką jako pasją, z własną przeszłością oraz z drugą osobą. To także wspaniała, niezwykle emocjonalna opowieść o miłości pełnej poświęceń, pozbawionej beztroski, zsuniętej na dalszy plan przez zobowiązania i tajemnice. Jesteście gotowi na poznanie wyznań bohaterów?

 Tytuł: Confess
Tytuł oryginału: Confess
Autor: Colleen Hoover
Ilość stron: 296
Wydawnictwo: Otwarte

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu

PS. Zastanawia mnie jedna rzecz w zakończeniu, więc jeśli ktoś już przeczytał – śmiało może do mnie napisać :)

O drzwiach, które otwierają się po raz ostatni – Silver. Trzecia księga snów


Liv i Henry nadal nie do końca zapomnieli o problemach w swoim związku. Własne ... muszą zepchnąć jednak na dalszy plan. Zarówno w korytarzach, jak i w rzeczywistym świecie czyhają na nich niebezpieczeństwa. Kto chce zranić ich i ich najbliższych? Czy demon powrócił, czy jest jedynie wytworem wyobraźni obłąkanej Anabel?

O wiele więcej niż opowieść o miłości – O wiele więcej


Mówi się, że miłość jest ślepa. Nakłada na oczy różowe okulary i nie pozwala patrzeć na świat w rzeczywistych barwach. Odbiera zdolność logicznego myślenia. Takim uczuciem Seamus obdarzył Mirandę. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Gotów był zrobić dla niej wszystko. A ona? Krok po kroku, latami, na fundamentach jego miłości budowała swój wizerunek. Wznosiła piękną, dopracowaną w każdym szczególe fasadę, mając tylko jeden cel – wspiąć się na najwyższy szczebel kariery. Czy związek dwóch tak różnych osób, posiadających zupełnie odmienne priorytety może zakończyć się szczęśliwie?

TOP 5 pozycji z współczesnej literatury polskiej



Już wiele razy pisałam, że rzadko sięgam po książki polskich autorów. Rzadko nie oznacza jednak nigdy, a kilka z nich bardzo mi się spodobało lub dotknęło w taki sposób, że mimo upływu kilku lat, nadal nie mogę o nich zapomnieć. Poniżej przedstawiam listę pięciu pozycji z współczesnej literatury polskiej, a więc wydanych po roku '89. Na liście znalazłoby się też kilka reportaży/opowieści o innych krajach, ale to może innym razem :)


O kobietach w antykobiecym świecie – trochę inaczej o Opowieści podręcznej


WITAJCIE W REPUBLICE GILEAD! Raz, dwa! Nie ma czasu na sentymenty. Pozbywamy się wszystkiego, co zagraża naszemu szczęściu. Ubrania na lewo, uczucia na prawo. Tytuły, pieniądze, prawa,... Wszystko, co macie, jest zbędne. Niepotrzebne. Niebezpieczne. Nastała pora lepszego jutra.

Wszystkie ustawiamy się w szeregach. Rząd 1. – Żony. Kolor: niebieski. Miłe usposobienie: brak. Dziwne! Przecież powinnyście cieszyć się, że część waszych małżeńskich obowiązków spadnie za chwilę z waszych barków. Chyba nie chcecie rozczarować swych Mężów własną niezdolnością do rodzenia dzieci?
Rząd 2. – Córki. Przyszłe Żony. Kolor: biały. Niewinne i czyste. Nieświadome.
Rząd 3. – Podręczne. Kolor: czerwony. Osobowość: brak. Indywidualizm: brak. Uczucia: brak. Zdolność do płodzenia dzieci: jest. To najważniejsze. W końcu to jedyna właściwość, dzięki której jesteście przydatne.
Wy jesteście pokoleniem przejściowym, mówiła ciotka Lydia. Wam jest najciężej. Wiemy, jakich ofiar się od was wymaga. Ciężko wam, kiedy ludzie pomstują. Tym, co przyjdą po was, będzie lżej. Przyjmą swoje obowiązki z wdzięcznym sercem.
Nie powiedziała: Ponieważ nie zaznały niczego lepszego.
Powiedziała: Ponieważ nie będą pragnęły niczego innego.
Opowieść podręcznej powstała w 1985 roku. Jej akcja rozgrywa się jednak w przyszłości – wydarzenia opisane w epilogu mają miejsce w roku 2195, w Republice Gilead znajdującej się na terenach obecnych Stanów Zjednoczonych. To państwo totalitarne, którego obywatele zostali poddani uniformizacji. W tym antyutopijnym świecie wykreowanym przez Margaret Atwood, wszystkie postaci powinny wyzbyć się własnego "ja". Nie ma tu miejsca na indywidualność. Odebrano ją każdemu. Wszyscy, pod czujnym spojrzeniem Oczu, muszą zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami narzuconymi przez władzę, zapomnieć o tym, kim jest i całkowicie wcielić się w przydzieloną mu rolę.

To piekło kobiet. Zamkniętych w czterech ścianach. Odizolowanych od rodziny i najbliższych. Pierwsze pokolenie w nowym, nieprzyjaznym świecie. Wśród nich Freda – wcześniej kochanka, później żona i matka, teraz Podręczna. Służy swoim ciałem Komendantowi. Ma tylko jedno zadanie: urodzić mu zdrowe dziecko. Freda to nie jej prawdziwe imię. To podkreślenie przynależności do Komendanta Freda.
– Powiedz mi. Jesteś inteligentna, ja się naprawdę liczę z twoim zdaniem. Co takiego przeoczyliśmy?
– Miłość – powiedziałam.
– Miłość? – zdziwił się Komendant. – Jaką miłość?
– Zakochanie się – odparłam.
(...)
– Ale popatrz na statystykę, moja droga. Czy rzeczywiście jest o co robić szum?
Margaret Atwood pięknym, barwnym językiem maluje obraz okrutnej alternatywnej rzeczywistości. Za pomocą głównej bohaterki ukazuje codzienne życie i rozterki pokolenia przejściowego – tego, które zaznało życia pozbawionego ograniczeń, a któremu podstawowe prawa odebrano. Kobiety pozbawiono wolności w każdym tego słowa znaczeniu. Nie mogą swobodnie rozmawiać, nie mogą wybrać sobie partnera ani nawet ubrań. Przede wszystkim jednak nie mogą czuć. Żadnych emocji. Żadnego myślenia. Wszystko zostało zabronione.

Powieść Atwood ma feministyczny wydźwięk. Kobiety stają się użyteczne jedynie ze względu na fizyczne właściwości. Nie muszą odnajdywać się w patriarchalnym świecie, miejsce zostało im z góry narzucone. Czy wszystkie mogą się z tym pogodzić?
Warto zauważyć jednak, że nie tylko kobiety musiały coś poświęcić (choć zdecydowanie dużo więcej). Mężczyznom również odebrano pewne przywileje, pozbawiono prawdziwych partnerek, z którymi można przedyskutować każdą sprawę. Może niektórym męskim bohaterom powieści to nie przeszkadza, ale inni dość wyraźnie stawiają opór.
– Miłość – mówiła z niesmakiem ciotka Lydia. – Nie chciałabym którejś z was na tym złapać.Żadnych obmacywanek, żadnych randek przy księżycu, dziewczęta. – I groziła nam przy tym palcem. – Nie o miłość chodzi.
Główna bohaterka jest krytycznie nastawiona do nowego porządku. Nocami wspomina to, co jej odebrano. Stara się walczyć, zachować resztki swej tożsamości. Nie jest to jednak łatwe, kiedy każdy jej ruch jest obserwowany. W totalitarystycznym państwie słowo terror jest raczej dobrze znane. Tym najbardziej piętnowanym ruch oporu również.
Motyw takiego państwa w literaturze nie jest ukazywano rzadko. Pojawiał się w przeszłości, przede wszystkim po okresie wojen w XX wieku, po roku 89. i wyzwoleniu od komunizmu, ale również teraz, nawet w dystopijnych powieściach młodzieżowych. Autorzy ukazują alternatywną rzeczywistość, szokując czytelników i skłaniając do zastanowienia się nad obecnym stanem rzeczy.

Opowieść podręcznej to książka ponadczasowa, uniwersalna. Mimo wielu lat od wydania, nadal można odnaleźć w niej fragmenty odnoszące się do czasów, w których żyjemy. Nie dziwi mnie więc jej znalezienie się na liście 100 książek BBC, które trzeba przeczytać. Po tę książkę naprawdę warto sięgnąć.

Z Opowieści podręcznej wysuwa się niejeden morał. Czy powinniśmy doceniać to, co mamy, bo zawsze mogłoby być gorzej? Czy osoby wchodzące w związki powinny pamiętać o odpowiedzialności? Czy Atwood ukazuje jak szybko mogą zmienić się zasady funkcjonowania społeczeństwa? Chce udowodnić, że lepiej nie zawsze oznacza lepiej dla wszystkich? A może odnosi się do prawdziwych wydarzeń, uwypuklając sytuacje i ich skutki? Autorka nie formułuje przesłania wprost. Trzeba wyczytać je pomiędzy wierszami.

O wzburzonym władcy wiatru i nie tylko – Wiatrodziej


O Prawdodziejce już jakiś czas temu było głośno. Ta książka była wszędzie! Z dnia na dzień podbijała serca coraz większej rzeszy miłośników fantastyki i literatury młodzieżowej. Ja również po nią sięgnęłam. Mimo wielu minusów, książka miała ogromny potencjał. Kiedy więc nadarzyła się okazja do poznania dalszych losów bohaterów, chętnie zabrałam się za Wiatrodzieja. Jak z drugim tomem poradziła sobie Susan Dennard?

O świecie nie zawsze pełnym słońca i tęczy – Promyczek


Ciężko napisać recenzję tej książki tak, by Was do niej zachęcić. Nie jednak dlatego, że nie była dobra. To książka pełna sekretów tworzących ją bohaterów. Sekretów budujących i niszczących ich relacje. Sekretów, które na jaw wychodzą po wielu stronach, a wcześniej zostają jedynie zasygnalizowane. Fabuła oparta jest na tajemnicach, których nie chcę Wam zdradzić. Zanim więc przejdę dalej, powiem tylko, że jest to książka, którą warto przeczytać.

Z książki na ekran, czyli TOP 5 seriali na podstawie powieści


Więcej czytam niż oglądam, ale jeśli mam wybierać pomiędzy serialem a filmem – zazwyczaj decyduję się na serial. Jest krótszy (oczywiście jeden odcinek), do jego bohaterów można się bardziej przywiązać, a fabuła zazwyczaj rozkręca się z odcinka na odcinek, dzięki czemu w wykreowanym przez autorów świecie można spędzić więcej czasu. Poniżej przedstawiam 5 seriali, które oglądam/oglądałam,  nakręconych na podstawie powieści.

Mistrzowie pierwszego zdania #1 – Jane Austen


Pierwsze zdanie w powieści jest bardzo ważne. To ono przyciąga czytelnika. To ono zaciekawia i zachęca do dalszego czytania. Sama zwracam ogromną uwagę na pierwsze zdania. Postanowiłam więc rozpocząć cykl postów poświęconych właśnie temu tematowi. W każdym skupię się na autorze, którego pierwsze zdania są interesujące. Na pierwszy ogień idzie Jane Austen.

O pierwszym i drugim życiu – Firstlife. Pierwsze życie


Nazwisko Geny Showalter mignęło mi już parę razy przy okazji przeglądania blogów i portali literackich. Nie miałam jednak okazji przeczytać nic jej autorstwa. Aż do teraz, kiedy to nakładem wydawnictwa Harper Collins ukazało się Firstlife. Pierwsze życie z urzekającą, przyciągającą wzrok okładką. Co kryje środek?

9 KSIĄŻKOWYCH MIEJSC



Każdego książkoholika zachwyca widok książek. Poniżej przedstawiam listę 10 książkowych miejsc – budynków, rzeźb i miejscowości. Być może uda Wam się któreś odwiedzić podczas majówki czy wakacji :)

O miłości pod nocnym niebem – Dwór mgieł i furii


Kiedy w zeszłym roku wśród zapowiedzi pojawił się Dwór cierni i róż, po opisie wiedziałam, że to coś dla mnie. Nadeszła fala pozytywnych recenzji, więc szybko kupiłam swój egzemplarz i choć nie zachwycił mnie tak, jak oczekiwałam, bardzo mi się spodobał. Dlatego też niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej części i w końcu jest – zostawiająca swą poprzedniczkę daleko w tyle. Dwór mgieł i furii pochłonął mnie bez reszty.

O niebezpieczeństwie wynikającym z wiedzy – Potomkowie



Tej książki nie potrafię jednoznacznie ocenić. Z jednej strony czytało mi się ją bardzo dobrze, a wątki były interesujące. Z drugiej jednak pojawiały się w niej pewne zgrzyty. O jakiej powieści mowa? O Potomkach napisanych przez Toscę Lee. Jesteście ciekawi, które elementy zasługują na wyróżnienie, a które niekoniecznie? 

O korytarzu pełnym niebezpieczeństw – Silver. Druga księga snów



W styczniu miałam przyjemność zapoznać się z jedną z powieści autorstwa znanej już w świecie literatury Kerstin Gier. Sięgnęłam po Pierwszą księgę snów będącą pierwszą częścią przygód sióstr Liv i Mii Silver. Nie minęło wiele czasu, a zabrałam się za kolejny tom ciekawa, jak potoczą się ich losy. Czy ten tom był równie dobry?

O brytyjskim akcencie, czarownicach z Salem i literaturze Wielkiej Brytanii – English Matters


W marcu w sklepach pojawiły się nowe numery czasopisma English Matters. Jeden – realizowany w postaci dwumiesięcznika, czyli kolejne, marcowo-kwietniowe wydanie znanego magazynu poświęconego nauce języka angielskiego. Drugi natomiast to wydanie specjalne, uzupełniające, skupione według konkretnego tematu. Chcecie dowiedzieć się, o czym tym razem, oczywiście po angielsku, opowiedzą nam autorzy English Matters? Zapraszam poniżej.

O szczęściu, wolności i miłości – Zakazane życzenie


Piękna, przyciągająca wzrok okładka. Tajemniczy, chwytliwy tytuł. Więcej niż tysiąc i jedna pozytywna recenzja. No i przede wszystkim – opowieść oparta na baśni, którą w dzieciństwie poznali chyba wszyscy. Wiecie o jaką książkę mi chodzi? Tak, to Zakazane życzenie autorstwa Jessici Khoury. Jesteście ciekawi, czy udało jej się sprostać zadaniu przedstawienia znanego już fikcyjnego świata w nowy, oryginalny sposób?

TOP 5 silnych kobiet w literaturze

W literaturze pojawia się wiele silnych kobiecych postaci. Co jednak oznacza słowo "silne"? Nie zawsze będzie to siła fizyczną, zdolność do bicia się "jak facet". Siła nie oznacza też samotnego życia bez potrzeby wchodzenia w partnerskie związki czy proszenia o pomoc. Siła ma różne definicje – jest nią zdolność do pokonywania przeszkód, umiejętność sprzeciwienia się niesprawiedliwości i poświęcenia się – w imię własnych wartości czy dla innych. Poniżej przedstawiam kilka silnych choć zupełnie różnych od siebie bohaterek.