O herbatach inspirowanych książkami – The Tea Adventures + kod zniżkowy


Nadeszły długie zimowe wieczory i godziny spędzane pod ciepłym kocem w towarzystwie książek. Czego brakuje? Jedynie czegoś gorącego do picia, prawda? Przychodzę więc dziś do Was, aby podzielić się miłością do niedawno odkrytych herbat inspirowanych literackimi światami. Zainteresowani?

O trollach i przedwiecznej klątwie – Ukryta Łowczyni


Udało się! W końcu sięgnęłam po Ukrytą Łowczynię! Tom pierwszy – Porwaną Pieśniarkę czytałam już ponad rok temu i mimo że bardzo mi się podobała, lekturę drugiej części ciągle odkładałam na później. Dlaczego? Chyba bałam się nieco "klątwy drugiego tomu", o której nieraz słyszałam w odniesieniu do powieści Danielle L. Jensen. Teraz mogę Was jednak zapewnić, że nie ma co zwlekać.

O Marilyn Monroe jakiej nie znacie – Marilyn na Manhattanie


Nieczęsto czytam biografie. Przeczytałam ich w sumie zaledwie kilka, z czego większość opisywała życie królowej Wiktorii (jedna z nich była świetnie napisana i z pewnością kiedyś jeszcze do niej wrócę). Zazwyczaj kojarzą mi się jednak ze zbiorem informacji na czyjś temat. Napisanych "bez polotu", pełnych suchych zdań. Kiedy w księgarniach pojawiła się biografia Marilyn Monroe, właśnie z tego powodu ją omijałam. Wszyscy jednak bardzo ją polecali i w końcu postanowiłam po nią sięgnąć. 

O walce dobra ze złem i współpracy tekstu z obrazem – Władca Pierścieni, wyd. ilustrowane

Przyznaję się bez bicia – Władca Pierścieni to jedna z tych niewielu opowieści, które najpierw widziałam w wersji filmowej. Uwielbiałam oglądać te trzy dość długie części i robiłam to za każdym razem, kiedy leciały w telewizji. W ostatniej klasie liceum postanowiłam, że muszę w końcu przeczytać książki Tolkiena (w końcu przygotowania do matury to idealny na czas na czytanie grubych powieści) i zakupiłam jednotomowe wydanie. Kiedy jednak ostatnio w ofercie wydawnictwa Zysk pojawiły się piękne ilustrowane wersje, stwierdziłam, że nadszedł czas na odświeżenie sobie tej historii. Samej treści nie będę jednak długo recenzować, a skupię się przede wszystkim na wydaniu.

O synu Posejdona w komiksowym wydaniu – Złodziej pioruna. Powieść graficzna


Będąc w gimnazjum, po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Ricka Riordana. Przeczytałam Złodzieja Pioruna i... przepadłam. Totalnie zauroczył mnie przedstawiony na nowo świat miologii greckiej, humor bohaterów oraz przygody Percy'ego Jacksona i jego przyjaciół. Kiedy więc powstała komiksowa wersja przygód jednej z moich ulubionych fikcyjnych postaci, nie mogłam przejść obok niej obojętnie.

Co podarować książkoholikowi? – pomysły na prezent


Święta zbliżają się wielkimi krokami. Czasem długo zastanawiamy się, co właściwie warto komuś podarować. Problem jest też z samymi książkoholikami, bo kolejna książka, jak by się wydawało, może być nudna, a robienie takich prezentów dość monotonne. Poniżej przedstawiam więc swoje propozycje prezentów dla moli książkowych :)

O miłości i życiu na emigracji – Wybory Niny


Nie do końca wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać. Okładka zapowiadała cukierkowy romans napisany przez polską autorkę, a po takie książki, jak wiecie, nie sięgam raczej zbyt często. Dałam jej jednak szansę, mając nadzieję, że odstresuję się przy niej po tygodniu na uczelni. Jakie w rzeczywistości są Wybory Niny?

O dyskryminacji i drodze do wolności – Warkocz


Już kilka razy pisałam Wam o tym, że fascynują mnie Indie i uwielbiam o nich czytać. Nie robię tego już tak często jak jeszcze kilka lat temu, ale jednak co jakiś czas sięgam po powieści (i nie tylko), których akcja rozgrywa się w tym kraju. Dlatego też, kiedy wśród zapowiedzi Wydawnictwa Literackiego zauważyłam Warkocz, dodałam go na półkę "Chcę przeczytać".  I nie żałuję.

O magii, świętach i dinozaurze – Gwiazdkozaur


Kiedy miałam kilka lat, uwielbiałam czytać świąteczne książki przed Bożym Narodzeniem. Przewracając stronę za stroną, wczuwałam się w grudniowy klimat i odliczałam dni do Gwiazdki. Z wiekiem coraz rzadziej sięgałam jednak po powieści tego typu. W tym roku w moje ręce trafił jednak Gwiazdkozaur, z typowo świąteczną okładką i zapowiedzią powrotu do dzieciństwa.

O ratowaniu świata i rodzicach z Asgardu – Statek umarłych


Rick Riordan już dobrych kilka lat temu podbił światowy rynek. Mając kilkanaście lat, zaczytywałam się w serii o Percym Jacksonie i bogach olimpijskich, a z wiekiem moja miłość do powieści tego pisarza nie zmalała. Tym razem zabrałam się za Statek umarłych – trzeci tom historii o Magnusie Chasie i choć to Percy chyba już zawsze będzie zajmował wyższy stopień na podium ulubionych bohaterów, opowieść o nastolatku z Bostonu również mi się podoba. Ale od początku!

O procesach o czary i zbrodni sprzed lat – Piąty płatek róży

Przyznaję, sięgnęłam po tę książkę głównie ze względu na okładkę. Oczywiście zainteresował mnie też opis, nie zmuszałabym się do czytania czegoś tylko dlatego, że ma ładną oprawę. Tekst z tyłu zapowiadał powieść łączącą różne gatunki – miało być trochę kryminału, trochę romansu i, jak wywnioskowałam, nieco fantastyki. W skrócie: zapowiadało się ciekawie. Czy rzeczywiście tak było?

Przekonasz się, że kiedy bardzo kogoś kochasz, jesteś w stanie znieść wiele rzeczy, co do których byłaś pewna, że nie będziesz ich tolerować - prawdziwych czy wymyślonych.
Kiedy w Salem ginie nastolatek, niezadowolenie miejscowych rośnie. Sytuacja przypomina wypadek sprzed lat, a główną podejrzaną jest ta sama osoba. Wszyscy domagają cię prawdy. John Rafferty, komendant policji, zmuszony do przeprowadzenia śledztwa, z pomocą wróżącej z koronek żony i córki jednej z ofiar, a zarazem potomkini XVII-wiecznej czarownicy,  odkrywa kolejne fragmenty i próbuje złożyć je w całość. Czy uda mu się tego dokonać zanim będzie za późno?

Powieść zaczyna się niczym horror, ukazując mroczne, zagadkowe wydarzenia w mieście, które chyba wszystkim kojarzy się z procesami o czary, magią i nadprzyrodzonymi mocami – w Salem. Książka idealnie oddaje klimat tego miejsca. Jest tajemniczo, magicznie i... przerażająco. Nieraz musiałam odłożyć książkę na bok (należę raczej do grupy strachliwych, jeśli chodzi o tematy podjęte w Piątym płatku róży). Rozgrywające się wydarzenia nie mają logicznego wytłumaczenia – zarówno dla tych, którzy twardo stąpają po ziemi, jak i tych mocno wierzących w nadnaturalne siły. Atmosfera książki oddziałuje na czytelnika, wywołując emocje i wciągając do swojego świata.

W Piątym płatku róży miesza się kilka gatunków. Przede wszystkim jest to wywołujący gęsią skórkę thriller, który skłania do samodzielnego poszukiwania rozwiązania zagadki. Dla podkreślenia klimatu pisarka wplotła elementy fantastyki i horroru, dodatkowo posypując wszystko szczyptą kultury irlandzkiej. Pojawia się tu również wątek miłosny, ale pozostaje delikatnym zarysem w tle. Czasem nawet żałowałam, że autorka nie poświęciła mu kilku dodatkowych stron, by dokładniej ukazać relacje bohaterów. To samo tyczy się innych postaci wykreowanych przez Barry. W książce pojawia się ich naprawdę sporo i czasem można nieco zagubić się w ich historii.

Poza wiarą w nadprzyrodzone siły autorka porusza temat relacji rodzic-dziecko. Ukazuje kilka przykładów takich związków oraz ich wpływ na psychikę i przyszłość dzieci. Choć mogą znacznie różnić się od swoich opiekunów, niektórzy nie potrafią zrozumieć, że to zupełnie inne osoby i przyklejają im etykietki z listami błędów popełnionych przez ich przodków. Prezentując drzewa genologiczne, na przykładzie procesów o czary i nie tylko, Brunonia Barry idealnie podkreśla ten problem.

Piąty płatek róży to wciągająca powieść idealna dla fanów thrillerów i historii o czarach. "Halloweenowy" klimat wylewa się z każdej strony. Nie jest to co prawda powieść perfekcyjna, nie nazwałabym jej wybitną. Ciężko jednak powiedzieć, że nie była pozycją interesującą, zapadającą w pamięć i dostarczającą sporej dawki emocji. Śmiało możecie po nią sięgnąć.


Tytuł: Piąty płatek róży
Tytuł oryginału: The Fifth Petal

Autor: Brunonia Barry
Wydawnictwo: Filia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia

O magii razy kilka – HP i Więzień Azkabanu, wyd. ilustrowane


Wątpię, że ktoś jeszcze nie słyszał o Harrym Potterze. Tego pana, jak i serii o nim, nie trzeba nikomu przedstawiać. Książki o przygodach młodego czarodzieja od lat cieszą się ogromną popularnością, a liczba wydań wzrasta. Ostatnio wydawnictwo Media Rodzina wydało kolejny tom ilustrowanej wersji bestsellerowej sagi – Więźnia Azkabanu. Kto jeszcze nie ma, niech biegnie do księgarni. Jeśli jeszcze się wahacie, czytajcie dalej.

O przyciąganiu i odpychaniu – Siła, która ich przyciąga

W ostatni weekend października, jak pewnie wiecie, odbyły się Międzynarodowe Targi Książki. Wśród autorów, których zaproszono do Krakowa znalazła się m.in. Brittainy C. Cherry. Nie mogłam więc dłużej odkładać jej powieści na później. Postanowiłam sprawdzić, czemu w Polsce cieszy się popularnością. Najpierw sięgnęłam więc po Powietrze, którym oddycha, a kilka dni temu, dzięki Wydawnictwu Filia, po najnowszą powieść – Siłę, która ich przyciąga. Jak wypadło moje spotkanie z pisarką i jej twórczością?

O krętej drodze do celu – Cel

Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do romansów. Staram się odrzucać jednak te, które do gustu raczej by mi nie przypadły (łzawe, mdłe, zbyt dramatyczne). W końcu czytanie ma być przyjemnością. Ostatnio więc, gdy w zapowiedziach czytelniczych pojawiła się najnowsza powieść Elle Kennedy – autorki, którą już nie raz mi polecano, stwierdziłam, że dam Celowi szansę. I dobrze zrobiłam.

O życiu po śmierci – Lifeblood. Krew życia

Firstlife. Pierwsze życie miało parę minusów, ale Genie Showalter udało się wykreować ciekawy świat oparty o wartości moralne. Chętnie sięgnęłam więc po drugi tom – Lifeblood. Krew życia. Wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać i miałam nadzieję, że autorka wykorzysta potencjał poprzedniej części, by dokonać rozbudowy i stworzyć dokładniejsze portrety psychologiczne. Nie miałam jednak zbyt wielkich oczekiwań. Jak książka wypadła na tle swojej poprzedniczki?

Zestaw książkoholika #1 – zakładki BookCoyoteDesigns + kod zniżkowy

Uwielbiam książkowe gadżety! Zresztą, czy ktoś z Was nie lubi zakładek, czy innych dodatków inspirowanych ulubionymi książkami? No właśnie! Właśnie dlatego postanowiłam stworzyć serię postów dotyczącą tych produktów. Często pytacie mnie o zakupy w zagranicznych sklepach, więc mam nadzieję, że wpisy te komuś się przydadzą :) Kto wie, może pomogę odnaleźć Wam coś fajnego, co chcielibyście zobaczyć również w swojej kolekcji. Na pierwszy ogień idą zakładki @bookcoyotedesigns. Mam też dla Was kod zniżkowy.

5 książek o feminizmie, które warto przeczytać

8 marca, z okazji dnia kobiet opublikowałam tu post o pięciu silnych bohaterkach literackich. Zaskoczyło mnie to, jak pozytywnie wpis został odebrany i to, że chociaż  minęło już naprawdę sporo czasu, to właśnie ten tekst ma ciągle największą liczbę wejść w każdym tygodniu. Sama tematem feminizmu bardzo się interesuję. Pisałam o nim pracę licencjacką, a gdy widzę książki poruszające ten problem, muszę po nie sięgnąć. Postanowiłam więc stworzyć serię postów o feminizmie w literaturze. To temat ciągle aktualny i zdecydowanie ważny.

O ratowaniu ludzkości przez nastolatków – Młody świat + informacja dot. rozdania


Mam pewien opór przed czytaniem książek tego typu. Pomysł apokalipsy, w której giną wszyscy dorośli, pozostawiając nastolatków samych sobie nie do końca do mnie przemawia. Na Młody świat natknęłam się jednak tyle razy, że w końcu postanowiłam dać tej powieści szansę. Jak myślicie, było warto?

Czytelnicze podsumowanie września


Co miesiąc dziwię się, że to już koniec, ale serio – czas tak szybko leci! Przyszedł październik, powrót na uczelnię i zakończenie poszukiwań mieszkania (na szczęście). We wrześniu zaczął łapać mnie czytelniczy dół, przez co nie dałam rady czytać przez prawie 2 tygodnie. Mimo wszystko nie jest źle. 6 (i pół) książek to też całkiem dobry wynik, zwłaszcza że moja średnia to 7-8. Ciekawi, co odhaczyłam ze swojej bardzo bardzo długiej listy książek do przeczytania?

O wikingach, nieczekoladowych brownie i o tym, co jadały bohaterki Jane Austen – English Matters


Kolejny numer dwumiesięcznika English Matters, kolejna porcja artykułów w języku angielskim. Ciekawi, co tym razem przygotowało dla nas wydawnictwo Colorful Media? Jakie tematy wybrało, by urozmaicić naukę języka obcego? I co znajduje się w wydaniu specjalnym – Food? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

O wielkich wartościach i małych rzeczach – Bóg Rzeczy Małych


Od dawna chciałam przeczytać tę książkę. Głównie dlatego, że już od wielu lat fascynuje mnie kultura Indii i swego czasu przeszukiwałam lubimyczytac w poszukiwaniu powieści, których akcja rozrywa się właśnie w tym kraju. Ostatnio jednak, kierowana nową prawie obsesją na punkcie serialu Gilmore Girls i Wyzwania Czytelniczego Rory, zaczęłam się za tą książką rozglądać. Okazało się, że Wydawnictwo Zysk i S-ka wznawia tę pozycję. Nie mogłam więc dalej odkładać Boga Rzeczy Małych – postanowiłam w końcu go przeczytać! I cieszę się, że zrobiłam to dopiero teraz.

O podnoszeniu się po upadku i powrocie na szczyt – Drogie Życie


Coś przyciągało mnie do tej książki, od kiedy tylko pojawiła się w zapowiedziach Wydawnictwa Filia. Nie znałam wcześniej Meghan Quinn. Ba, nawet o niej nie słyszałam! Nie widziałam też tej powieści w social mediach. Kiedy jednak przeczytałam opis, wiedziałam, że to coś dla mnie. I nie myliłam się! Ta książka mną poruszyła.

ROZDANIE – WSZECHŚWIAT W TWOJEJ DŁONI #zakończone


Hej! Przychodzę dziś do Was z rozdaniem bardzo ciekawej książki. Jestem pewna, że zauważyliście już tę piękną okładkę na innych blogach lub Instagramie. Sama recenzowałam ją już w sierpniu i naprawdę warto mieć tę książką na swojej półce. Mowa oczywiście o "Wszechświat w twojej dłoni" (recenzja)! Co zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu?

O kruku, duchach i balu w przeszłości – Błękit szafiru


Błękit szafiru przyszedł do mnie niespodziewanie. Miałam zły tydzień i potrzebowałam właśnie czegoś na odstresowanie. Wpasował się więc idealnie. W tym poście nie powiem Wam chyba nic nowego. Kerstin Gier podbiła moja czytelnicze serce. I choć ciężko powiedzieć, że jej książki przekazują jakieś większe wartości, trzeba przyznać im jedno – nie da się od nich oderwać!  

TOP 5 niewydanych w Polsce książek, które chcę przeczytać


Jestem uzależniona od bookstagrama, to chyba już wiecie. Spędzam naprawdę dużo czasu przeglądając zdjęcia innych, a odwiedzając zagraniczne konta, spisuję książki, które w Polsce nie zostały jeszcze wydane, a które bardzo chciałabym przeczytać. Ostatnio (dzięki ACOWAR) postanowiłam, że przestanę się ograniczać i zacznę czytać powieści po angielsku. Przynajmniej jedną w miesiącu. I chyba fajnie byłoby zacząć właśnie od tych, które znalazłam na zagranicznym bookstagramie. Poniżej pokażę Wam pozycje zajmujące górne miejsca na mojej (długiej) liście.

O osobliwcach i wykradaniu dusz – Biblioteka dusz


Przygodę z osobliwymi dziećmi rozpoczęłam już ponad rok temu. Osobliwy dom pani Peregrine całkiem mi się podobał, choć rozczarował mnie nieco sposób poprowadzenia fabuły w drugiej połowie. Chętnie sięgnęłam jednak po Miasto cieni, które niesamowicie mnie wciągnęło. Już myślałam, że autor z każdym tomem zaprezentuje coś lepszego. Potem sięgnęłam jednak za Bibliotekę dusz i trochę się zawiodłam. Dlaczego?

Czytelnicze podsumowanie sierpnia


Czy Wam też kolejne miesiące mijają tak szybko? Dopiero co zaczęły się wakacje, a tu już początek września i tylko 3 tygodnie do rozpoczęcia roku akademickiego. Chciałabym choć na trochę zatrzymać czas i zrobić te wszystkie rzeczy, które zaplanowałam sobie na wakacje, a na które czasu mi nie starcza. Albo chociaż trochę odpocząć, bo zaplanowałam za dużo i całe wakacje mijają mi na pogoni za odhaczaniem kolejnych punktów z listy. Ale mniejsza! Przychodzę dziś do Was z czytelniczym podsumowaniem sierpnia i w tym miesiącu znalazło się miejsce dla kilku naprawdę fajnych książek!

A Court of Wings and Ruin


Dwór cierni i róż przeczytałam ze względu na ładną okładkę (shame) i ciekawy opis książki (ale głównie ze względu na okładkę). Książka nie trafiła co prawda na listę moich ulubionych, ale całkiem mi się podobała, więc kiedy tylko na polskim rynku pojawił się Dwór mgieł i furii, pobiegłam do księgarni. I drugim tomem (który na szczęście ominęła słynna klątwa drugiego tomu) się zachwyciłam. Do tego stopnia, że przez prawie 3 tygodnie nie byłam w stanie sięgnąć po inną książkę ani opuścić myślami Dworu Nocy. Postanowiłam więc, że kiedy Sarah J. Maas napisze część trzecią, nie będę czekać do polskiej premiery.

I tak też zrobiłam. Zamówiłam w pre-orderze kilka tygodni przed premierą. A później czekałam kilka tygodni po premierze i czułam się zdradzona przez Amazona, bo myślałam, że będę tę książkę mieć podczas długiego weekendu. Zarezerwowałam sobie dla A Court of Wings and Ruin cały tydzień i czekałam, czekałam,... a powieść przyszła pod koniec maja, kiedy na listę priorytetów trafiły zaliczenia i sesja. A później stos egzemplarzy recenzenckich. Ale przyszła! W pięknej, twardej oprawie. Z cudowną okładką i zapowiedzią jeszcze cudowniejszego środka.

Ale do rzeczy. Jeśli nie czytaliście ACOTAR i ACOMAF, przejdźcie do kolejnego akapitu.
Jak zaczyna się ACOWAR? Król Hybernii rośnie w siłę. Feyra wraca do Dworu Wiosny, by udając miłość do Tamlina i strach przed Rhysandem, dowiedzieć się więcej o sojuszu pierwszego z Hybernią i skłonić jak największą część jego dworu do przeciwstawienia się swojemu High Lordowi. Dziewczyna nie przestaje martwić się o swoje siostry, zamienione w fae przez króla Hybernii i Kocioł, oraz o przyjaciół z Dworu Nocy i swojego prawdziwego ukochanego. Marzy o powrocie do domu, jednak to dobro Dworu, którego jest Księżną, stawia na pierwszym miejscu. Nie wróci, dopóki nie uda jej się zdziałać wystarczająco dużo. Czy nakłoni Tamlina do zerwania sojuszu z Hybernią? Czy szybko wróci do przyjaciół i wraz z nimi powstrzyma zbliżającą się wojnę?
But this is war. We don't have the luxury of good ideas - only picking between the bad ones.
W poprzedniej części Sarah J. Maas skupiła się przede wszystkim na relacji Feyry z nowymi przyjaciółmi, jej odnajdywaniu się w nowym środowisku, wśród nowych ludzi i poznawaniu smaku prawdziwej miłości. Autorka malowała przed nami zachwycający krajobraz Dworu Nocy, przywiązując do wykreowanego świata, hipnotyzując wspaniałością Velaris. W A Court of Wings and Ruin wątki te schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca politycznym rozgrywkom i przygotowaniom do wojny na miarę tej sprzed lat. Magię ACOMAF i sceny, które z pewnością nieraz wywołały uśmiechy na Waszych twarzach zastępuje strach, planowanie i brutalność. Poznajemy bohaterów od innej strony. Widzimy ich pełniejsze portrety psychologiczne, słabości i lęki.
Only you can decide what breaks you, Cursebreaker. Only you.
Nie oznacza to jednak, że tych "ładniejszych" scen nie ma w ogóle. Są, ale w mniejszym stopniu. Stanowią chwilę wytchnienia od rozgrywających się zdarzeń. Chwilę wytchnienia nie tylko dla nas – czytelników, ale także dla bohaterów.
Pojawiają się nowe pary, rozwijają miłosne wątki rozpoczęte w Dworze mgieł i furii. Niektórym nie kibicowałam, a raczej wręcz przeciwnie. Innym shipowałam całym sercem (Feysand, Nessian). Nie rozumiem, czemu jakieś 90% postaci miało partnera, ale nie przeszkadzało mi to.

Sarah J. Maas w fabułę ACOWAR wplata też wątek feministyczny. Jest sister power. Jest girl power i silne bohaterki, które nie czekają, aż mężczyźni uratują je z opresji. Chwytają ilyriańskie miecze i ruszają do walki. Podejmują się wyzwań testujących ich psychiczną siłę. Nie lekceważą jednak pomocy płci przeciwnej, wszyscy działają razem, w jednej wspólnej sprawie. Ogromnym plusem jest również to, w jaki sposób Sarah J. Maas ukazuje niektóre związki. Opiera je przede wszystkim na wzajemnej równości.
(...) tell me the next time.
Would you have let me go if I had?
I do not
let you do anyhing. He tilted my face up, Mor and Azriel looking away. You are your own person, you make your own choices. But we are mates–I am yours and you are mine, We do not let each other do things, as  if we dictate the movements of each other.
Maas porusza również wiele innych tematów. Ukazuje problem wiary w siebie oraz akceptacji tego, jakim się jest – nie tylko zalet, ale i wad. Udowadnia, że bycie dobrym się opłaca. Przedstawia wpływ osób i wydarzeń na wewnętrzną metamorfozę jednostki. Siłę miłości – nie tylko pomiędzy partnerami.  W jej powieści pojawia się też wątek LGBT, ale wydawał mi się wciśnięty jakby na siłę.

Choć to drugi tom serii pozostaje moim ulubionym, ACOWAR to również książka bardzo dobra. Wiele tu zwrotów akcji i pełnych napięcia scen. Autorka po raz kolejny gwarantuje czytelnikom emocjonalny rollercoaster, przez co od książki ciężko się oderwać. Można się tu i pośmiać, i wzruszyć, i przerazić. Sama w pewnym momencie bałam się przewrócić kartkę i zobaczyć, co Maas "zrobiła" bohaterom. Odbiegałam od książki i zaraz do niej wracałam. Serio! Nie da się jej odłożyć na bok. Woła i każe wrócić :o

Sięgając po tę powieść w oryginale, bałam się, że niewiele zrozumiem i nie dotrę do końca. Czytałam wcześniej książki po angielsku, ale już parę lat temu, a słyszałam, że Maas pisze dość ciężkim językiem. Nie było jednak źle. Wszystko da się zrozumieć. Po słownik sięgnęłam chyba tylko dwa razy. Jest trudniej niż w Harrym Potterze, ale nie tak, żeby się przy książce namęczyć. Szukałam też wyrażeń, które w poprzednich częściach pojawiały się często i przypisywano je złemu tłumaczeniu. Szczególnie rzuciło mi się w oczy odliczanie czasu w uderzeniach serca. W ACOWAR też pojawiło się kilka razy. Tak czy siak, książka bardzo mi się podobała i już obiecałam sobie, że przeczytam też poprzednie części po angielsku. I wszystkie kolejne, które wyjdą. Wam też to polecam. 

Tytuł: A Court of Wings and Ruin
Autor: Sarah J. Maas
Tom: III
Stron: 699
Wydawnictwo: Bloomsbury Publishing

O miłości, zemście i niewykorzystanym potencjale – Bez uczuć


Już trochę ponad rok temu czytałam Bez słów. Książka nie trafiła na listę moich ulubionych, ale podobała mi się. Obiecałam sobie więc, że sięgnę jeszcze po którąś z powieści Mii Sheridan. Kiedy na początku sierpnie, nakładem Wydawnictwa Otwartego ukazało się Bez uczuć, stwierdziłam, że to najwyższa pora na poznanie kolejnej pozycji jej autorstwa. Z ogromnym entuzjazmem zabrałam się za czytanie. To jednak nie było to, czego się spodziewałam. I nie zaskoczyło mnie to w pozytywnym sensie.

O tym, co poza horyzontem – Wszechświat w twojej dłoni


Kiedy byłam mała, uwielbiałam książki o kosmosie. Nie jakieś sci-fi, bo za tym nigdy nie przepadałam. Książki pokazujące kosmos "z bliska" – na rysunkach czy zdjęciach. Patrzyłam później w niebo, szukając gwiezdnych konstelacji i próbując zapamiętać ich nazwy. Kiedy więc w zapowiedziach Wydawnictwa Otwartego pojawiła się zapowiedź książki Wszechświat w twojej dłoni, wiedziałam, że muszę to przeczytać!

O make, do i wakacjach w czasie pracy – English Matters




Przychodzę dziś do Was z recenzją kolejnego numeru English Matters – czasopisma ułatwiającego naukę języka angielskiego. A co w środku? Kolejna porcja ciekawych artykułów na różne tematy. Jesteście ciekawi, czy odnajdziecie w nim coś dla siebie?

O psychologicznym eksperymencie i szachowych rozgrywkach – Projekt Królowa


Zazwyczaj mam opory przed sięganiem po książki polskich autorów. Ostatnio jednak trafia mi się ich coraz więcej i... chyba się przekonuję. W maju pisałam o swoich ulubieńcach, później nie mogłam oderwać się od serii Kwiat paproci, a teraz przyszedł czas na Projekt Królowa Dominiki Rosik i ta powieść również pozytywnie mnie zaskoczyła!

O internetowej sławie i życiu w realu – Milion odsłon Tash (przedpremierowo)

Ta książka dostanie ode mnie bardzo dużo plusów. Sama się nie spodziewałam, że aż tyle! Kiedy zobaczyłam zapowiedź Wydawnictwa Moondrive, nie byłam do końca przekonana. Pomyślałam sobie, że to pewnie kolejna lekka historia powielająca schemat wielu młodzieżówek, które masowo zapełniają wydawniczy rynek. Potrzebowałam jednak czegoś lekkiego, idealnego na wakacje, aby odstresować się po zakończeniu roku akademickiego. Jeśli chodzi o przyjemną lekturę – trafiłam. Nie spodziewałam się jednak całej reszty.

O podróżach w czasie i powrotach do codzienności – Czerwień rubinu


Motyw podróży w czasie ostatnio podoba mi się coraz bardziej. Fajnie by było przeskoczyć sobie do epoki wiktoriańskiej i poznać Austen albo podejrzeć Prerafaelitów malujących akurat w plenerze. Albo przejść się alejkami ogrodów wersalskich wśród królewskich gości. Chęć poznania powieści o tej tematyce nie była jednak jedynym powodem, dla którego sięgnęłam po Czerwień Rubinu. Kilka miesięcy temu przeczytałam inną serię Kerstin Gier – Silver i byłam ciekawa, co tym razem wymyśliła autorka. Jak oceniam to spotkanie?

O bibliotełgarzach i prawdomównym Alcatrazie – Kości Skryby

Brandona Sandersona pewnie już znacie. Tak, to ten od powieści fantasy. Tak, tych grubych. Niedawno jednak na polskim rynku wydawniczym pojawiło się coś cieńszego jego autorstwa. Biografia wspaniałego... A nie. Przecież to nie on to napisał! To sam Alcatraz Smedry pomiędzy kolejnymi misjami spisał swoją historię. Walczył z mrocznymi bibliotekarzami w swoich superokularach, ale dał radę! Zrobił to dla Was! Kolejna część jego autobiografii już od kilku miesięcy czeka na Was w księgarniach (oczywiście nie w tych kontrolowanych przez Bibliotekarzy).

O przepowiedniach, poszukiwaniach i tym jedynym – Przebudzenie Lukrecji


Laura Adori to nowa, polska autorka. Nie wiedziałam więc, czego po jej powieści mogę się spodziewać. Mimo że po polską literaturę nie sięgam za często, zdecydowałam się dać szansę jej książce.  I nie rozczarowałam się... choć też nie zachwyciłam.

O pradawnej klątwie i zakazanej miłości – Klątwa Przeznaczenia

Przedwieczna klątwa i zakazana miłość. Tym autorki Klątwy Przeznaczenia – Monika Magoska-Suchar oraz Sylwia Dubielecka – kuszą już na wstępie, zapowiadając porządne fantasy z dużą dawką romansu. Tym skusiły i mnie, a wiele pozytywnych opinii, w tym jednej z blogerek w zbiorowym poście o najlepszych książkach pierwszej połowie tego roku, przekonały mnie do szybkiego sięgnięcia po tę powieść.

O kłamstwie i grze – Kłamca i szpieg


Nie czytałam wcześniej żadnej książki Rebecci Stead, ale słyszałam, że pisane przez nią powieści Young Adult są warte uwagi. Kiedy więc nakładem Wydawnictwa IUVI ukazał się Kłamca i szpieg, postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. Jak spodobała mi się opowieść o życiu Georgesa?

O pszczołach i ludziach – Historia pszczół


Dawno nie wciągnęła mnie książka, w której mało się dzieje. Nie aż tak. Zazwyczaj potrzebuję w książce dynamiki, a jeśli jej nie ma – ciężko mi się ją czyta. Z tą powieścią było jednak zupełnie inaczej. Jest w niej coś hipnotyzującego. Coś, co nie pozwala odłożyć jej na bok dopóki nie wie się, o co tak naprawdę chodzi. Czy pod opowieścią o owadach, w Historii pszczół kryje się coś jeszcze?

O brutalności walki o sprawiedliwość – Królewska Klatka


Seria o Czerwonej Królowej to nieco dziwny fenomen. Niby większość czytelników narzeka i odradza, a jednak książki zbierają wysokie oceny. Ostatnio na polski rynek wydawniczy wkroczyła trzecia część – Królewska Klatka, po którą z wielką chęcią sięgnęłam. W końcu zwrotami akcji Victoria Aveyard potrafi zaskoczyć i skłonić do czytania nawet jeśli nie jest się do końca do tego przekonanym.

O słowiańskich bogach i nieśmiertelnej miłości – Kwiat paproci

Każdy z nas wie, że setki lat temu nasz kraj zamieszkiwały plemiona słowiańskie. Na lekcjach historii słyszeliśmy o pierwszych Piastach i Polanach, o Słowianach i ich wierzeniach przed przyjęciem chrztu, o baśniowych legendach i kwiecie paproci, który każdy pragnął odnaleźć w Noc Kupały. Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, a my nadal wierzylibyśmy w słowiańskich bogów, wąpierze i rusałki? Z wizją takiej właśnie Polski zapoznaje nas Katarzyna Berenika Miszczuk w serii Kwiat Paproci i ja, choć długo zwlekałam z sięgnięciem po jej książki, jestem oczarowana jej pomysłem.

O bezbłędnej nauce angielskiego – Angielski obłędnie! #KącikJęzykowy


Zapewne większość z Was uczy lub uczyła się angielskiego. Założę się, że czasem do głowy przychodzą Wam dwa sposoby powiedzenia jednego zdania czy wyrażenia i nie wiecie, które jest poprawne. Też mi się to zdarza. Kiedy więc zobaczyłam  książkę Angielski Obłędnie!, której autorka omawia popularne błędy – wiedziałam, że muszę ją mieć.

O miłości, która nie gaśnie – Światło, które utraciliśmy


Myślałam, że to będzie idealna powieść do poczytania podczas wakacyjnego wyjazdu. Spodziewałam się historii o związku pełnym wzlotów i pozbawionym wielu upadków, historii szczęśliwej, bo w końcu o marzeniach. Przyjemna i lekka opowieść o miłości i pasjach okazała się jednak czymś o wiele więcej, a ja już po kilku stronach wiedziałam, że zrobiłam ogromny błąd, zabierając ją w kilkunastogodzinną podróż autokarem. Dlaczego?

Nowość od Wydawnictwa Lira – Przebudzenie Lukrecji

W czerwcu na rynek wydawniczy wkracza Wydawnictwo Lira. Zapowiedziane zostało już kilka nowych powieści, a wśród nich Przebudzenie Lukrecji. Być może kogoś z Was zainteresuje ta pozycja, a jeśli nie, zachęcam do zajrzenia na stronę wydawnictwa – w ofercie z pewnością odnajdziecie coś dla siebie :)


Przebudzenie Lukrecji
Laura Adori

Lukrecja wywróci do góry nogami twoje przekonania o tym, co znaczy „zmienić swoje życie”! Wydawnictwo Lira prezentuje perypetie miłosne singielki przed czterdziestką. Jest to miłość in spe, bo ciągle nieuchwytna. Jak się okazuje, o wiele łatwiej jest zrobić karierę za granicą, niż znaleźć człowieka, z którym można by się pięknie zestarzeć. Stanąwszy przed wyborem dalszej drogi, Lukrecja bez wahania porzuca słoneczną Italię i przyjeżdża do Polski, którą pamięta jak przez mgłę. A tu życie szykuje dla niej jeszcze wiele niespodzianek…
Kim jest Lukrecja? To pewna siebie i swojej kobiecości singielka przed czterdziestką, szczęśliwa posiadaczka wiernych przyjaciółek „od pierwszego wejrzenia” oraz matki, która konsekwentnie zadręcza ją swoimi poradami. Jest też kobietą niezwykle wrażliwą na świat smaków, zapachów, kolorów i dźwięków. Umiejętność zmysłowego postrzegania świata staje się dla Lukrecji kluczem do odkrycia własnej drogi życiowej. Czy pomoże jej także w odnalezieniu prawdziwej miłości?
Jeśli losy Bridget Jones i pasje wielbicielki smaków Julii Child są ci bliskie, przeczytaj koniecznie tę książkę!

Premiera książki już 5 lipca, a recenzja ukaże się kilka dni później! :)

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Przyznaję, ta książka przyciągnęła mnie swoją okładką. Dopiero później zerknęłam na opis i stwierdziłam, że może mi się spodobać. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Gail Honeyman, nie czytałam też nic Jojo Moyes (nadrobię w wakacje, obiecuję), która tę powieść poleca. Nic z tych rzeczy nie powstrzymało mnie jednak przed sięgnięciem po nią. Zaczęłam czytać Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze i dopiero wtedy mój zapał osłabł.

Blogerzy polecają – najlepsze książki I połowy 2017 roku

Każdego miesiąca rynek wydawniczy zalewa fala nowości. Czasem nie wiadomo aż po co warto sięgnąć. Pewnie nieraz stanęliście przed księgarnianą półką, sięgając po jedną książkę za drugą, i zastanawiając się nad kupnem to tej, to tamtej. Aby Wam w tym choć trochę pomóc, zdecydowałam się na stworzenie wpisu poświęconego najlepszym książkom pierwszej połowy 2017 roku. Poprosiłam kilka blogerek, by wybrały swoich faworytów i opowiedziały o nich. Jesteście ciekawi, jakie książki znalazły się na liście?





O rewolucji i jej konsekwencjach – Szklany Miecz

Czerwoną Królową czytałam już ponad rok temu i, choć nie wywołała mojego zachwytu, głównie ze względu na liczne podobieństwa do innych dystopii młodzieżowych, chciałam poznać dalszą część tej historii. Szklany Miecz przez długi czas zajmował miejsce na liście do przeczytania. Kiedy jednak na księgarnianych półkach pojawiła się Królewska Klatka, stwierdziłam, że to najwyższy czas na sięgnięcie po drugi tom. Jak wypadł na tle pierwszego?

O internetowych kursach, wymarzonej pracy i najpiękniejszych brytyjskich zamkach – English Matters #KącikJęzykowy



English Matters nadal zaskakuje różnorodnością artykułów i ich ciekawymi tematami! Jesteście ciekawi, co kryje się w najnowszym numerze oraz wydaniu specjalnym dla początkujących? Przeczytacie o tym poniżej, w kolejnym poście z serii #KącikJęzykowy!