Podsumowanie roku 2018!


Z roku na rok (a chyba nawet z dnia na dzień) czas mija mi coraz szybciej. W mgnieniu oka zniknął 2018, pozostawiając po sobie wiele pozytywnych, czytelniczych i nie tylko, wspomnień. Udało mi się trochę popodróżować po światach fikcyjnych i rzeczywistych, poznać wspaniałych ludzi w blogosferze książkowej i na stronach powieści i kilka razy uwolnić się od czytelniczego zastoju. Zapraszam Was więc na podsumowanie!


Czytelnicze podsumowanie roku

Mimo kilku reading slumpów przeczytałam 52 książki! Jest dobrze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że jeszcze do końca października moje wyzwanie na Goodreads pokazywało, że jestem do tyłu o 7 książek. Nieskromnie powiem więc, że jestem z siebie dumna.
Nie ilość liczy się jednak najbardziej, a jakość. I pod tym względem też jestem zadowolona z tego roku. Większość przeczytanych przeze mnie książek było na naprawdę dobrym poziomie. Poniżej przedstawiam krótko te, które uważam za najlepsze. Ulubieńców (wśród nowości wydawniczych) ten rok przyniósł natomiast jedynie trzech.


#1
Walka kobiet. 150 lat walki o wolność, równość i siostrzeństwoMarta Breen, Jenny Jordahl

Opowiedziana za pomocą rysunków, w formie komiksu, historia kobiet, które przyczyniły się do przyznania nam praw, których jeszcze jakiś czas temu nie miałyśmy. Historia kobiet, których rolę przez stulecia sprowadzało się do matki, żony i pełnienia funkcji dekoracyjnej.
Nie spodziewałam się, że tak poważny temat można przedstawić w prosty, a przy tym nieco rozrywkowy sposób. Fakty przeplatają się tu bowiem z ironicznym humorem, który podobnie jak prosta, pozbawiona zdobień kreska, podkreśla, że prawa kobiet to podstawowego. Walka kobiet uczy i wzrusza, a przede wszystkim skłania do wyciągnięcia własnych wniosków na temat tego, jaką drogę przeszły kobiety na przestrzeni ostatnich 150 lat, i co je – nas jeszcze czeka.

#1

#1
Frida Kahlo. Biografia
Maria Hesse

Ta książka to biografia będąca (wg mnie) spełnieniem marzeń każdej malarki i każdego malarza. Pięknie napisana i pięknie wydana, potraktowana nie "podręcznikowo", ale z fantazją. Nie przypomina typowych biografii, opisujących życia słynnych ludzi za pomocą odwołań do różnego rodzaju źródeł. To biografia absolutnie nietypowa, napisana w 1. osobie jako wyobrażenie tego, co meksykańska artystka, Frida Kahlo, mogłaby o sobie samej napisać. W dodatku samo wydanie to arcydzieło, Książkę opatrzono wieloma ilustracjami narysowanymi przez Marię Hesse, autorką także samego tekstu. Wierzcie mi, tę książkę chcecie mieć w swojej biblioteczce.

#1
Marzyciel
Lani Taylor

Marzyciel to powieść fantasy, w której choć odnalazłam kilka minusów, odkryłam też wspaniały, zachwycający świat, w którym miałam ochotę zostać na dłużej. Podziwiam wyobraźnię autorki, jej umiejętność wyczarowywania baśniowej atmosfery i opowieści pełnej bohaterów z krwi i kości – z historią, wadami i zaletami. Jeśli jeszcze jej nie znacie – koniecznie nadróbcie! Dajcie wprowadzić się Laini Taylor do tego niesamowitego świata. Gwarantuję, że i Wy nie będziecie chcieli przewrócić ostatniej strony, jednocześnie pragnąc poznać zakończenie.



Cuda za rogiemKeigo Higashino 

Czerwona okładka, a na niej machający kot, drzewko szczęścia i inne przedmioty kojarzące się z kulturą japońską. Zapowiada się jak opowieść mocno osadzona w kraju kwitnącej wiśni, jednak oprawa ta skrywa coś więcej niż jedynie historię przeplataną elementami kultury Japonii. Skrywa coś, czego nie spodziewałam się od tej książki otrzymać. Coś, dzięki czemu oczarowana przerzucałam kolejne strony, zagłębiając się w snutą przez Keigo Higashino opowieść. Mam nadzieję, że i Wy pozwolicie Pozwólcie się jej oczarować. Przekroczcie próg wielobranżowego sklepu, oczami wyobraźni wrzućcie list przez otwór w rolecie i poczekajcie do ostatniej strony na odpowiedź. Być może właściciel sklepu, pan Namiya odmieni Wasze życie, podobnie jak wpłynął na wielu bohaterów, których historie przeplatają się w tej opowieści.


Lalkarz z Krakowa
R.M. Romero

Powiem krótko – Lalkarza z Krakowa przeczytać warto. Dla magii i szczypty baśniowego klimatu. Dla realistycznego, ale w momentach największej brutalności, aluzyjnego przedstawienia wojny. Dla cudownych bohaterów, którzy powoli, mimo okrutnych czasów, dostrzegają wokół siebie ludzi, dzięki którym samotność przestaje istnieć. To kolejna piękna książka ukazująca historię naszego kraju. Historię, którą każdy – i duży, i mały – powinien znać.



Przeklęci święci
Maggie Stiefvater

Już sama nazwa miejsca akcji – Bicho Raro, które po hiszpańsku oznacza coś dziwnego, dziwacznego, stanowiła już dla mnie obietnicę osobliwej fabuły. Nie zawiodłam się – Przeklęci Święci to powieść osobliwa w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa! Oryginalna fabuła, oniryczny klimat i elementy kultury meksykańskiej idealnie komponują się ze sobą, tworząc książkę pozornie realistyczną, a przepełnioną magią i niecodziennymi zjawiskami. Nawet powolnie rozgrywająca się akcja ma tu swoje uzasadnienie. To powieść zbudowana przede wszystkim na barwnych bohaterach oraz ich niezwyczajnych historiach, a nie na plot twistach, pościgach i ciągłym "dzianiu się". Maggie Stiefvater snuje po prostu absolutnie piękną, a przy tym mądrą i skłaniającą do refleksji opowieść o mroku. Bo w końcu kto nie ma go w sobie nawet odrobiny?

Moxie
Jennifer Mathieu

Dawno nie czytałam tak dobrej pozbawionej fantastycznych wątków młodzieżówki. Moxie to opowieść o zwyczajnej szkole i zwyczajnych uczniach, którzy wiodą całkiem zwyczajne życie. Co więc zdecydowało o tym, że książka znalazła się w zestawieniu najlepszych tego roku? Właśnie ta "zwyczajność", powszechność problemu, który obrazuje, a mianowicie seksizmu wśród młodzieży. Autorka zaprezentowała przypadki, które wydarzyć mogą się w każdej szkole i których każda z nas prawdopodobnie doświadczyła (sory, chłopaki, książka skierowana jest przede wszystkim do dziewczyn i opisuje właśnie ich sytuację). Znaczenie feminizmu (przypominam, że to nie wyższość płci żeńskiej nad męską, ale brak dominacji którejkolwiek z nich) już w czasach szkolnych, wzajemne wspieranie się dziewczyn i uświadomienie, że zmiana jest możliwa – o tym w tej książce przeczytacie. Żałuję, że nie miałam możliwości przeczytania jej, kiedy byłam młodsza.


A tu książki, które spodobały mi się najmniej:

  • The Surface Breaks – ogólne przesłanie jak najbardziej na plus. Czułam się jednak zbyt przytłoczona irytującym zachowaniem głównej bohaterki, dużą ilością niezdrowych relacji i chwilami, w których miałam wrażenie, że autorka pochwala tzw. feminazizm.
  • A Court of Frost and Starlight – całkiem fajne połączenie dwóch serii, pokazanie co słychać u naszych bohaterów, ale jednak ciągnięta bez większego pomysłu zapchajdziura, w której Rhys często nie jest tym facetem, którego pokochałyśmy w poprzednich tomach. Szkoda!
  • Depresja i inne magiczne sztuczki – tomik instapoezji, który, poza kilkoma utworami, totalnie do mnie nie trafił
  • Źniwiarz. Pusta noc – spodziewałam się czegoś fantastycznego, otrzymałam książkę przeciętną, ze zbyt szarym i nijakim przedstawieniem mitologii słowiańskiej. A potencjał był naprawdę spory!
Moje postanowienie o czytaniu min. 1 powieści obcojęzycznej miesięcznie niestety nie zostało do końca zrealizowane. Przeczytałam jednak 9 książek po angielsku (Restore Me, The Surface Breaks, A Court of Frost and Starlight, Sea of Strangers, The Bear and the Nightingale, Crown of Midnight, Heir of Fire, City of Ghosts, Please Don't Go Before I Get Better oraz El Palacio de la Medianoche), a w przyszłym roku mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej :)

Nieczytelnicze podsumowanie roku

Ten rok, jak już pisałam we wstępie, minął mi w mgnieniu oka. Nie było jednak tak, że nie zrobiłam podczas tych 365 dni totalnie nic. Przez pierwsze pół roku pisałam pracę magisterską o blogach książkowych jako miejscu reklamy (w sumie może kiedyś napiszę post na ten temat), a w lipcu, po miesiącach pracy i miliona poprawek, podeszłam do obrony i zdałam na 5 (dla zainteresowanych: licencjat robiłam z dziennikarstwa i specjalności creative writing, magisterkę z publikowania cyfrowego i sieciowego).

W czasie pisania udało mi się zrobić przerwę na krótki, weekendowy i całkowicie spontaniczny wyjazd ze znajomymi do Wiednia. Uwielbiam takie wypady.
Po obronie natomiast na kilka miesięcy zapadłam w "zimowy sen". Odsypiałam, oglądałam seriale i nie byłam w stanie czytać, wpadając z jednego zastoju czytelniczego w drugi. I o ile w lipcu byłam zbyt padnięta, by wyjść poza podwórko, na którym wylegiwałam się w słońcu, ładując baterie, w sierpniu "zmusiłam się" (w cudzysłowie, bo feel-good place. Już nie mogę doczekać się kolejnego powrotu tam, ciepłych wieczorów na plaży, rozmów z Hiszpanami i, oczywiście, zwiedzania tej przepięknej wyspy.
zawsze jestem chętna do podróżowania) do wyjazdu na Majorkę. Po raz kolejny w życiu, do tego samego, cudownego miejsca. Ogólnie rzecz biorąc, Majorka to takie moje

Dwa tygodnie później w ramach super oferty last-minute (a raczej second, bo zaczynający się w sobotę wyjazd wykupiłam w piątek :D) poleciałam do Grecji, na Riwierę Olimpijską oraz na wyspę Skiathos.

Październik był dla mnie pod wieloma względami ciężkim miesiącem. Zmieniłam mieszkanie (choć nienawidzę przeprowadzek), a później poleciałam z koleżankami na weekend do Dublina. Zawsze chciałam zobaczyć to miasto, bo, choć byłam już wcześniej w Irlandii, nie miałam okazji zobaczyć stolicy. (PS. Na blogu pojawi się osobny post o Dublinie :))

Po powrocie wskoczyłam szybko do łóżka, próbując szybko wykurować przeziębienie. Kilka dni później czekał mnie wypad z siostrami do Amsterdamu. Naszym głównym celem był koncert Ruela, ulubionego wokalisty mojej najmłodszej siostry. Kupiłyśmy jej bilety z okazji urodzin i... chyba trafiłyśmy z prezentem :D No i udało nam się trochę pozwiedzać to piękne miasto :)

Przez cały rok, z malutkimi, maksymalnie tygodniowymi przerwami w najbardziej zabieganych okresach) prowadziłam bookstagrama. Jeśli jeszcze mnie nie obserwujecie, zapraszam!
Nie mogę uwierzyć, że jest Was tam aż tyle. Zaczynając, nie spodziewałam się, że kiedykolwiek zbiorę chociażby 100 osób, a o międzynarodowych współpracach nawet nie marzyłam. Co prawda lekko zaniedbałam przez to bloga, ale może w 2019 uda się go trochę "obudzić". Trzymajcie kciuki!




Koniecznie dajcie znać, jak, pod kątem czytelniczym i nieczytelniczym, minął Wam ten rok! :)

Jakie książki trafiły do Waszej topki? Jakie marzenia udało Wam się spełnić? Jakie cele osiągnąć? Podzielcie się tym wszystkim w komentarzach :)

3 / dodaj komentarz:

  1. Wzięłam się właśnie za ,,Marzyciela" mam nadzieję, że też się zachwycę.

    OdpowiedzUsuń
  2. 52 książki to super wynik <3 ,,Marzyciela" mam w planach przeczytać, a co do oceny ,,Żniwiarza" jestem w szoku, uwielbiam tą serię <3

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zaciekawiłaś mnie Moxie, bo ostatnio właśnie na coś takiego mam ochotę :) świetne podsumowanie i życzę udanego 2019 roku

    https://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń