O solidarności i sile kobiet – 5 książek, które polecam



Dawno, dawno temu, kiedy krajem rządzili jeszcze królowie, nasze prababki rozpoczęły walkę o to, co ich mężom, ojcom i wszystkim krewnym płci męskiej przyznawano tuż po narodzinach. O podstawowe prawa. Walka ta nie była łatwa, a na przestrzeni wieków kobiety starały się uniknąć oskarżeń o czary czy histerię, a tym samym spalenia na stosie czy pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Początkowo pojedynczo, a później w coraz liczniejszych grupach, stawiały czoło temu, co uważały za niesprawiedliwe – nierównemu traktowaniu. Ku ich czci w wielu krajach 7. listopada obchodzi się dzień feministek. W związku z tym przygotowałam dla Was krótką listę książek poruszających temat kobiecej solidarności.

Choć feminizm na przestrzeni dziesięcioleci ewoluował, a jego pierwotna definicja uległa zmianie i nie dotyczy on już jedynie kobiet, ale wszystkich osób bez względu na płeć, dziś obchodzimy święto jedynie żeńskiej jego części. Niczego nie udałoby się naszym prababkom osiągnąć, gdyby nie ich siła. Siła charakteru. Siła napędzana ich uporem, ambicjami oraz zmęczeniem dotychczasowym stanem rzeczy. Siła jednostki stopniowo, z upływem lat wspieranej przez kolejne reprezentantki "płci słabszej", przeradzającej się w marsz ramię w ramię ku równości. To im zawdzięczamy możliwość wrzucenia swojego głosu do urny wyborczej. To im zawdzięczamy możliwość posiadania własnego majątku, studiowania na uniwersytetach, czy chociażby czegoś tak błahego jak możliwość posiadania w szafie – o zgrozo! – spodni.

Dziś, 7. listopada, poświęćmy więc chwilę na docenienie tego, co wywalczyły dla nas kobiety z poprzednich epok i zastanówmy się, co można zrobić, by kolejnym pokoleniom było jeszcze lepiej :) Może zainspiruje Was do tego któraś z polecanych przeze mnie poniżej książek.


5 książek o sile i solidarności kobiet 

(kolejność przypadkowa)

Moxie
Jennifer Mathieu

Moxie to opowieść o zwyczajnej szkole i zwyczajnych uczniach, którzy wiodą całkiem zwyczajne życie. Nie zawsze jednak to, co możemy dostrzec na każdym kroku powinniśmy zbywać wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że "tak już jest" czy "z tym nic się nie zrobi". W powieści Jennifer Mathieu "zwyczajnością", którą obrazuje, jest problem seksizmu wśród młodzieży. Autorka zaprezentowała przypadki, które wydarzyć mogą się w każdej szkole i których każda z nas prawdopodobnie doświadczyła. Znaczenie feminizmu, wyzbycie się swego rodzaju konkurencyjności wśród dziewczyn już w czasach szkolnych, wzajemne wspieranie się i uświadomienie, że zmiana jest możliwa – o tym w tej książce przeczytacie. Żałuję, że nie miałam możliwości sięgnięcia po nią, kiedy byłam młodsza.


Walka kobiet. 150 lat walki o wolność, równość i siostrzeństwo
Marta Breen, Jenny Jordahl

Opowiedziana w formie komiksu historia kobiet, które przyczyniły się do przyznania nam praw, których jeszcze jakiś czas temu nie miałyśmy. Historia tych, których rolę przez stulecia sprowadzało się do matki, żony i pełnienia funkcji dekoracyjnej. Nie spodziewałam się, że tak poważny temat można przedstawić w prosty, a przy tym nieco rozrywkowy sposób. Fakty przeplatają się tu bowiem z ironicznym humorem, który podobnie jak prosta, pozbawiona zdobień kreska, podkreśla, że prawa kobiet to coś absolutnie podstawowego (w końcu kobiety też ludzie, prawda?). Po przewróceniu ostatniej strony autorki zostawiają nas z własnymi myślami. Jaką drogę przeszły kobiety na przestrzeni ostatnich 150 lat? I co je – nas jeszcze czeka?

One płoną jaśniej

Shobha Rao


Akcja One płoną jaśniej przenosi nas do współczesnych Indii, gdzie kobiety niestety nadal traktuje się jako płeć gorszą, a "Obyś była matką tysiąca synów" to najlepsze, czego może życzyć jedna drugiej. Na kartach powieści poznajemy rozdzielone przyjaciółki – Sawithę i Purnimę, którym los rzuca pod nogi kolejne kłody i nie pozwala im się o nie nie potknąć. Każda z nich spotyka się ze złym traktowaniem dotyczącym płci, pochodzenia czy chociażby odcienia skóry. Wkrótce jednak ta początkowo smutna historia o dyskryminacji zamienia się w przerażającą opowieść o seksizmie, przemocy i bezwzględności. Jedynym światełkiem w tym pełnym mroku i okrucieństwa tunelu jest chęć odnalezienia siebie nawzajem przez przyjaciółki. 
Nie sposób poradzić sobie z ładunkiem emocjonalnym zaserwowanym przez autorkę. Zwłaszcza kiedy mamy świadomość tego, że historia, którą czytamy nie jest wytworem wyobraźni, ale spisem losów wielu prawdziwych, żyjących kobiet. To mocna, skłaniająca do myślenia pozycja.


Maresi

Maria Turtschaninoff

To absolutny powiew świeżości w literaturze młodzieżowej. Maresi kipi surowością, a autorka nie boi się wprowadzać brutalnych, momentami przerażających scen. Nie ma tu też niepotrzebnych figur stylistycznych ani zbędnego patosu. Mimo wszystko owa surowość nadaje tej powieści "tego czegoś" - swego rodzaju uroku, który nie pozwala odłożyć jej na bok. Dużą rolę odgrywają tu też symbole przewijające się przez niemal całą książkę, poczynając już od barwy okładki i nazwy klasztoru, w którym rozgrywa się akcja. Stają się tłem dla historii o przyjaźni, poświęceniu i cierpieniu. O dziewczynkach, które potrafią stanąć ramię w ramię i razem kroczyć przed siebie. O kobietach, które uczą się być samowystarczalne, ale nie potępiają tych, które zdecydowały się obrać inną drogę. Wzruszająca opowieść o kobiecej solidarności kwitnącej i pielęgnowanej już wśród najmłodszych.

Pestki

Anna Ciarkowska

Pestki to krótkie opowieści, którym - moim zdaniem, ze względu na zachowanie pewnej chronologiczności wydarzeń - można nazwać tak zbiorem opowiadań, jak i swego rodzaju powieści. To historia niemal każdej kobiety od najmłodszych lat aż do tych dorosłych. Historia pełna tego-ci-nie-wypada, zachowuj-się-jak-dziewczynka i źle-cię-traktuje-bo-cię-lubi – pełna tekstów, które każda dziewczynka słyszy na co dzień i które każdą dziewczynkę w mniejszym lub większym stopniu kształtują. Pestki to opowieść nawołująca do wzajemnego zrozumienia się przez kobiety, do stawienia czoła stereotypom, krzywdzącym zachowaniom i nierównemu traktowaniu. Przy książce Ani Ciarkowskiej nie sposób się nie roześmiać, nie wzruszyć i nie zastanowić nad tym, jak wygląda nasze życie i jak powszechne są poruszane przez autorkę kwestie. Pozycja obowiązkowa.



Powiązane wpisy:


3 / dodaj komentarz:

  1. Świetny pomysł na post. Mam już na półce "Maresi" (oczywiście z polecenia come.book :D ), ciągle mnie intryguje "Walka kobiet", wydaje mi sie, że powinnam mieć ten komiks u siebie. Nie znałam natomiast "One płoną jaśniej", ale Twój opis wystarczająco mnie do niej przekonał. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. O Maresi słyszałam bardzo dużo entuzjastycznych opinii na YouTubie, więc może się skuszę. Na pewno przeczytam One płoną jaśniej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdą z tych książek bardzo chciałabym przeczytać, niestety brakuje mi cały czas doby :) Mam nadzieję, że gdy już się za nie zabiorę, będą równie dobre jak się o nich pisze

    Pozdrawiam, Dominika
    http://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń