O bezgwiezdnym morzu i bibliotece zza znikających drzwi - The Starless Sea

Już od prawie roku nie napisałam pełnej recenzji książki. Czytając The Starless Sea czułam jednak ogromną potrzebę przelania wszystkich swoich myśli na „papier” i, najchętniej, zanalizowania każdej strony tej cudownie oprawionej powieści. Dlaczego? To książka-zagadka, historia pełna metafor, drugich den i podwójnych znaczeń. Książka, którą nie sposób czytać bez totalnego skupienia i bez posiadania wystarczającej ilości czasu na całkowite zagłębienie się w to, co rozgrywa się na jej kartach. To opowieść o Bezgwiezdnym Morzu, podziemnych bibliotekach, pszczołach, mieczach, kluczach i zagadkowych postaciach. Zaciekawieni?
Everyone is a part of a story., what they want is to be part of something worth recording. 
Zachary Ezra Rawlins jest synem Przepowiadającej Przyszłość. Po pójściu na studia, nie licząc sporadycznych wypadów z wąskim (zazwyczaj jednoosobowym) gronem znajomych, jego głównym towarzyszem stają się mury uniwersyteckiej biblioteki i wypełniające je książki. To właśnie tam spotyka tego, który odmieni jego życie - pozbawiony autora zbiór pełnych magii opowieści. Nie spodziewał się, że jednym z bohaterów Sweet Sorrows okaże się on sam. Skąd autor znał historię jego dzieciństwa? I co oznaczają pojawiające się wszędzie pszczoła, klucz i miecz?

The Starless Sea
to hymn dla wyobraźni i wszelkiego rodzaju opowieści. Jeśli miałabym opisać tę książkę jednym słowem - „labirynt” wydaje się najodpowiedniejszym. Na jej kartach znajduje się bowiem nie jedna opowieść, ale wiele historii umiejscowionych w różnych przestrzeniach (i czasowych, i miejscowych). Historii, które, idąc własnymi torami, nagle zaczynają się przeplatać, scalać, przenikać, by po chwili wrócić na jakiś czas na własną ścieżkę. Tak, w tym labiryncie można się bardzo szybko pogubić. Ale czy to zawsze musi oznaczać coś złego?

Nie! Właśnie to było w tym wszystkim najlepsze! W Bezgwiezdnym Morzu to swego rodzaju zagubienie jest wręcz wskazane. Główną rolę odgrywają tam tak naprawdę nie sami bohaterowie, ale właśnie historie. W momencie, w którym zaczynają się przeplatać, stawiają pod znakiem zapytania wszystko, co do tej pory zdawało się mieć sens i określony kierunek. W tym też momencie zaczęłam wątpić, że The Starless Sea to po prostu powieść z motywem książki (czy książek) w książce. Dzieło Erin Morgenstern to coś zdecydowanie więcej. To powieść wielowarstwowa, wielowymiarowa, po którą, jak sądzę, najlepiej sięgnąć nie raz, by upewnić się, że zajrzeliśmy za wszystkie przeoczone podczas pierwszej lektury drzwi. Sama, tuż po przewróceniu ostatniej strony, miałam ochotę wrócić do początku. Chciałam przeczytać ją, wiedząc, co wydarzy się na końcu oraz skupić na symbolach i wydarzeniach, których znaczenia wcześniej nie zrozumiałam (Czuję się usprawiedliwiona. Momentami nawet Zachary nie wiedział, co się dzieje).

Czy polecam tę książkę? Absolutnie! Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć – ostrzegam: to najbardziej osobliwa powieść, jaką do tej pory przeczytałam. Pełno w niej dziwnych, momentami wręcz niemających żadnego sensu wydarzeń, a podczas czytania do głowy przychodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Erin Morgenstern balansuje na granicy rzeczywistości i fantazji, co jakiś czas teleportując się na daleki koniec tego drugiego. Dajcie się więc jej porwać! Zagubcie się i odnajdźcie kolejne elementy tego wspaniale wykreowanego świata. Naprawdę warto.

_________

PS. Nie potrafię jednoznacznie umiejscowić tej książki pod kątem gatunku i grupy odbiorców. To coś na pograniczu realizmu magicznego i literatury fantastycznej. Pozycja dla czytelników szukających opowieści pomiędzy Young Adult a literaturą skierowaną do dorosłych. I być może nadinterpretuję, ale wydaje mi się, że to całkowicie celowy zabieg autorki. Zabieg wpisany w koncepcję opowieści o wielu początkach i wielu końcach.

1 / dodaj komentarz: