O miłości pod nocnym niebem – Dwór mgieł i furii


Kiedy w zeszłym roku wśród zapowiedzi pojawił się Dwór cierni i róż, po opisie wiedziałam, że to coś dla mnie. Nadeszła fala pozytywnych recenzji, więc szybko kupiłam swój egzemplarz i choć nie zachwycił mnie tak, jak oczekiwałam, bardzo mi się spodobał. Dlatego też niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej części i w końcu jest – zostawiająca swą poprzedniczkę daleko w tyle. Dwór mgieł i furii pochłonął mnie bez reszty.

Po wydarzeniach pod Górą, Feyra nie potrafi w pełni dojść do siebie. Nawiedzają ją liczne koszmary. Przerażających wizji nie rozwiewają nawet przygotowania do ślubu z Tamlinem – miłością jej życia. Feyra zaczyna zastanawiać się, czego właściwie pragnie i czy życie polegające na spędzaniu czasu w domu i organizowaniu przyjęć jest tym, czego chce. W dodatku od kilku miesięcy nie ma żadnej wiadomości od księcia Dworu Nocy, Rhysanda, z którym wiąże ją umowa. Zobowiązała się spędzać tydzień każdego miesiąca na jego Dworze. Co więc sprawiło, że jeszcze nie zabrał jej z Dworu Wiosny?

Sarah J. Maas wykorzystała bazę stworzoną przez siebie w pierwszym tomie i wspaniale rozbudowała świat przedstawiony. Tym razem akcja rozgrywa się głównie na Dworze Nocy, poznajemy kolejne zakątki krain fae. Świat ten jest magiczny, niezwykle plastyczny. Dzięki sugestywnym opisom, można całkowicie przenieść się do Velaris i innych miejsc odwiedzanych przez bohaterów. Ponadto autorka kontrastuje Dwór Wiosny ukazany w ACOTAR z Dworem Nocy, odwraca przyczepione im etykietki. Kwiecista wiosna kojarzona z dobrem okazuje się wcale nie być taka wspaniała.

Mogłabym długo rozpływać się nad wspaniałością bohaterów. Są pełnowymiarowi, a autorka ukazuje ich odmienne zachowania w zależności od towarzystwa, w którym się znajdują. Maski dla obcych, prawdziwe twarze dla przyjaciół. Poza Feyrą, która w tej części przechodzi niesamowitą metamorfozę, mamy tu Rhysanda, którego rola w poprzednim tomie była dość epizodyczna. Tutaj jego postać wysuwa się na pierwszy plan. Pojawiają się tu również jego przyjaciele – piękna Mor, mroczna Amrena, tajemniczy Azriel oraz zabawny, bezpośredni Kasjan. Wspólnie prezentują przykład prawdziwej przyjaźni. Walczą u swego boku, niczym Trzej Muszkieterowie, w myśl zasady "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Wszyscy, z Rhysem na czele. dołączyli do grona moich ulubionych fikcyjnych postaci :D
http://www.charliebowater.net/
Take a look at Charlie's arts, they are
truly amazing. Just click on the pic.

Ogromnym plusem powieści jest wplecienie feministycznego wątku. Sarah J. Maas ukazuje pozycję kobiety w świecie rządzonym przez mężczyzn. Za pomocą Feyry zaczyna walczyć z dyskryminacją, daje jej siłę potrzebną do stoczenia bitew. Również Rhysand pomaga Feyrze, kilka razy podkreślając, że nie jest przedmiotem, który można ubrać w ładne suknie i zamknąć w domu. Budzi w niej chęć walki o własne zdanie.
Wątek feministyczny nie dotyczy jednak tylko głównej bohaterki. Prezentowany jest również za pomocą historii Mor, ilyryjskich wojowniczek i wielu innych. Stał się więc istotnym elementem powieści.

Pobocznych wątków jest tu mnóstwo. Wszystko jest złożone i dużo bardziej skomplikowane niż w pierwszym tomie. Autorka porusza m.in. kwestię różnych oblicz wartości. Ukazuje różnice w postrzeganiu bezpieczeństwa i najgorszych tortur. Przedstawia różne rodzaje miłości do drugiej osoby i wskazuje granicę pomiędzy nią a zauroczeniem. Prezentuje też problem władzy i dobrego władcy – ukazuje sposoby rządzenia kolejnych książąt, budowania więzi z poddanymi.

Minusy? Są, niestety. Przede wszystkim w języku. Liczne powtórzenia, spośród których najbardziej zapadły mi w pamięć "położył dłonie płasko na..." i "pomiędzy dwoma/pięcioma uderzeniami serca". Ponadto bohaterka ciągle patrzy na czyjeś części ciała i nazywa je "umięśnionymi"/"muskularnymi". Trochę to irytuje, ale...

Chyba nie muszę mówić, jak fantastycznie wykreowany został wątek miłosny. W połączeniu z wartką akcją tworzą duet, dzięki któremu od książki nie sposób się oderwać. Po zakończeniu czytałam kolejny raz swoje ulubione fragmenty, a za inną powieść nie byłam w stanie zabrać się przez dwa tygodnie, ciągle nie mogąc wydostać się ze świata fae i śmiertelników (i nie chcąc). Dwór mgieł i furii to idealne połączenie New Adult i fantastyki. Ten rozbudowany świat i jego bohaterowie z pewnością sprawią, że z niecierpliwością zaczniecie odliczać dni do premiery trzeciego tomu. Naprawdę, nie zawiedziecie się! :)


PS. *fangirl mode on* Piszę recenzję MIESIĄC po przeczytaniu ACOMAF i na pewno jeszcze wrócę pod rozgwieżdżone niebo Velaris! Uwielbiam tych bohaterów, ich historię. Uwielbiam to, że autorka powiązała niektóre z pozoru mało znaczące wydarzenia z poprzedniego tomu z tymi z ACOMAF. Uwielbiam to wszystko tak bardzo, że (na chwilę) zostałam fae :D *fangirl mode off*


Tytuł: Dwór Mgieł i Furii
Tytuł oryginału: A Court Of Mist And Fury
Tom: #2
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 766
Wydawnictwo: Uroboros

11 / dodaj komentarz:

  1. Ta książka zdecydowanie jest cudowna. A twoje zdjęcia jeszcze lepsze. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Może być tak, że część tych językowych minusów wynika po prostu z kiepskiego tłumaczenia. W pierwszej części tak było, z przeokropną "człeczyną", jakby tłumacz nie potrafił znaleźć żadnego synonimu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe. Tez mnie to denerwowało w poprzednim tomie :/

      Usuń
  3. Ja również miałam ostatnio okazję do jej przeczytania i po prostu padłam. Ludziki kochane, jakie to było dobre <3 Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu...
    A co do powtórzeń - zgadzam się z panią powyżej, też wydaje mi się, że jest to wina tłumacza. Ale poza tym da się przeżyć ;)

    Pozdrawiam cieplutko ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez! I okładka us taka piękna *.*
      Bardzo możliwe ze to wina tłumaczenia :c

      Usuń
  4. Podpisuję się pod tą recenzją rękami i nogami :D ACOTAR było świetne, ale ACOMAF wymiata totalnie :D Kocham to tak, że badziej się chyba nie da <3 Ciekawie jakie będzie ACOWAR... znając Sarah to będzie to totalna miazga :D

    Zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem świeżo po lekturze 1 tomu i nie mogę się doczekać, aż zamówię sobie 2 i zaczne czytać <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwieeelbiaaam! <3 Rhys jest po prostu cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie ACOTAR było takie średnie, ale ACOMAF było po prostu genialne.
    Btw Rhys to życie <3
    I Kasjan też

    Pozdrawiam
    Strefafangirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam tę książkę i jednocześnie nienawidzę. Ta zmiana charakteru postaci o 180 stopni była przesadą, tak samo jak nagle uzdrowienie Feyry u Rhysa. Jednak mimo wszystko Maas piszę tak, że mimo miliona wad, które zauważyłam i tak będę się zachwycać tą książką.


    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy tom był całkiem średni, ale drugi to już cudo. UWIELBIAM ♥ Czytałam w oryginale, także sądzę, że tu tłumacz zawinił trochę. Chociaż przeczytałabym po polsku, bo nie wszystko zrozumiałam w 100%. xd

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń